wtorek, 5 maja 2026

 


 Jean-Baptiste Andrea

CZUWAJĄC NAD NIĄ

Zanurzając się w powieść autorstwa Jean-Baptiste Andrea obcuje się z naprawdę piękną literaturą. ,,Czuwając nad nią" to rzadki przypadek gdzie fikcja literacka miesza się z rzeczywistością i tak na prawdę dajemy się uwieść przekonaniu, że czytamy prawdziwą historię.

Michelangelo Vitaliani zwany Mimo od urodzenia walczył z losem o swoją ,,szczęśliwą kartę". Niskorosły, po stracie ojca oddany przez matkę pod opiekę niecierpiącego go wuja Mimo miał ciężkie dzieciństwo. Jego szczęśliwą kartą był niewątpliwie niezwykły talent rzeźbiarski, który dość szybko został dostrzeżony i z czasem doceniony. Drugim uśmiechem losu było przypadkowe poznanie ekscentrycznej Violi, córki wpływowej, bogatej rodziny Orsini. Od pewnego wieczora spędzonego na miejscowym, starym cmentarzu życie tych dwojga młodych ludzi zostanie w niezwykły sposób splątane nicią wzajemnej fascynacji.

Mimo Vitaliani przejdzie drogę od całkowitego ubóstwa, upodlenia i rynsztoku do sławy najwybitniejszego współczesnego włoskiego rzeźbiarza, o którego prace zabiegać będą instytucje państwowe i kościelne. Jednak jego najwybitniejsze dzieło ,,Pieta Vitalianiego" zostanie ukryte przed szerszą publicznością w podziemiach klasztornych. Jego dzieło życia jest bowiem niebezpieczne i wywołuje skrajne emocje.

Opisywanie całej fabuły nie ma większego sensu. W tą historię trzeba wniknąć, wejść całym sobą z wszystkimi emocjami. ,,Czuwając nad nią" to powieść, która zostaje z czytelnikiem na dłużej, którą po przeczytaniu aż żal, ot tak odłożyć na półkę. Żal otrząsnąć się z wrażenia, że to tylko literacka fantazja francuskiego autora.

poniedziałek, 4 maja 2026

 

Maryla Szymiczykowa

ŚMIERĆ NA WENECJI

Moda na retro kryminały wciąż ma się dobrze i chyba każde większe miasto w Polsce doczekało się już swojej wersji kryminalnych zagadek z historycznym zarysem w tle. Dlatego do ,,Śmierci na Wenecji" podszedłem z dużym dystansem nie spodziewając się zbytnio literackich fajerwerków i nowatorskich odkryć. Było to też moje pierwsze spotkanie z krakowską wersją Jane Marple, czyli z profesorową Zofią Szczupaczyńską.

Duet pisarski Dehnel-Tarczyński kryjący się pod autorskim pseudonimem Maryla Szymiczykowa z oceną dobry plus wykonał postawione przed sobą zadanie historycznej kwarendy dotyczącej Krakowa roku 1903. Pod tym kątem powieść wydaje się być nawet ciekawa. Opis tym, czym żyli mieszkańcy grodu Kraka w chwili wielkiej powodzi przynosi interesujące odkrycia. Mamy spojrzenie elity intelektualnej w postaci profesorstwa Szczupaczyńskich, ale i też obserwacje społeczne służącej Franciszki Gawędy.

Intryga kryminalna to jednak druga, słabsza odsłona powieści. Tu już raczej nie ma nic odkrywczego i fascynującego. Pomysł na śmierć w wannie w czasie powodzi ani śmieszy, ani intryguje. Zofia Szczupaczyńska jako samozwańczy detektyw - amator jakoś mojej sympatii nie budzi i jest mało wiarygodną bohaterką. Policja krakowska to oczywiście nierozgarnięte półgłówki do pięt nawet nie sięgający rezolutnej pani profesorowej.

Lektura ,,Śmierci na Wenecji" choć zaczyna się wartkim nurtem podtapiającej Kraków Rudawki z czasem opada, emocjonalnie wysycha i odkrywa dno, na którym nie ma niczego sensacyjnego. Ot, historia jakich wiele.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

 

Henning Mankell

PSY Z RYGI

Od czasu do czasu lubię wrócić do klasyki. A czymże są przygody komisarza Wallandera, jak nie klasyką skandynawskiego kryminału.

,,Psy z Rygi" to dziś historia trochę z innej epoki. W roku 1991 policjant żeby dowiedzieć się czegoś o obcym mu mieście wskazówek musiał szukać w księgarni, a nie w internecie. Do przekraczania granic potrzebny był paszport, a Łotwa, choć już jako państwo nie była jeszcze w pełni niezależna od władz w Moskwie.

Nadkomisarz Kurt Wallander z policji w Ystad ma do rozwiązania zagadkę dwóch tajemniczych zwłok młodych ludzi w garniturach znalezionych na dryfującym u wybrzeży Szwecji pontonie. Ta historia niespodziewanie dla niego samego będzie początkiem niebezpiecznej przygody rodem z thrillerów szpiegowskich z czasów zimnej wojny. Nielegalne przekraczanie niegdysiejszej ,,żelaznej kurtyny", strzelaniny, korupcja na szczeblach władzy, miłość, pieniądze i narkotyki. Wszystko to spotyka spokojnego i nieco zmęczonego życiem szwedzkiego policjanta.

Powieść Henninga Mankella czyta się dziś trochę z przymrużeniem oka, ale tak to już jest z klasyką. Nie trzeba się nią zachwycać, ale bawić samą konwencją. Mi to wystarczyło.

wtorek, 7 kwietnia 2026


 







Łukasz Staniszewski

PIEŚNI ŁACIATYCH KRÓW

Różne bywały końce świata, ale ten na warmińskiej ziemi zapowiadają niosące się po polach smętne krowie pieśni.


Łukasz Staniszewski mitologizuje Warmię, jako chłopską krainę z pogranicza snu i jawy. Z jednej strony mamy trzeźwo (lub po wizycie w młynie wręcz przeciwnie) myślących gospodarzy ze wsi Skowycze przywiązanych do ciężkiej pracy, z drugiej świat pełen zabobonów, dyduków, diabłów i Jajożera co porywa dzieci. Miejscowy proboszcz Pieczonka marzy o rządzie nad duszami i o atłasowych butach ze złotą nitką. Racjonalistą jest wypoczywający we wsi lekarz Piechowicz, a czarami zajmuje się mieszkająca w lesie Baba. Jednak to na najbogatszym we wsi gospodarzu Bernardzie Wittenie spocznie odpowiedzialność za uratowanie tego mitologicznego świata przed nadchodzącą apokaliptyczną suszą. Witten wcale się nie garnie do roli zbawcy. Wręcz przeciwnie, wszystko i wszystkich ma głęboko w zakamarkach ujścia jelita grubego. On kocha tylko swoje łaciate krowy i dla nich jest gotów zrobić naprawdę wszystko.

Bardzo mi się podobał początek książki. Zachwycił mnie ten świat z baśni osadzony w nieokreślonym czasie. Jednak apokaliptyczny chaos rwał całą dotychczasową narrację w strzępki z których trudno mi było poskładać ostateczny sens. Wierzę jednak w misję Bernarda Wittena czyniącego dobro ze złych skłonności. Zawsze to jakieś przesłanie.

poniedziałek, 30 marca 2026

 








Ellery Queen

PRZEKLĘTE MIASTO

Kryminał retro zarówno w warstwie narracyjnej, jaki i konstrukcyjnej. Szczerze, to trudno się to dziś czyta. Choć kryminalna intryga i sposób dochodzenia do prawdy może być intrygujący, to jednak język w jakim książka powstała w 1940 roku trąci starocią niczym arszenik stosowany w trutce na szczury.


Autor powieści Ellery Queen (czy też ktokolwiek, kto się za tym pseudonimem kryje) występuje tu w charakterze głównego bohatera i najbardziej ogarniętego przedstawiciela społeczności miasteczka Wrightsville. Sam jest przyjezdnym, który szuka natchnienia do napisania swojej kolejnej powieści i szybko je znajduje. Zaprzyjaźnia się z bogatą i wpływową rodziną Wrightów, właścicieli ,,przeklętego domu", który ten oto dom właśnie jemu wynajmują. Niedługo jednak Queen zmuszony jest wyprowadzić się z ,,przeklętego domu" gdyż ma w nim zamieszkać córka państwa Wrightów Nora, wraz z nowo poślubionym mężem Jimem, który nagle zjawia się w Wrightsville po trzyletniej nieobecności. Sprawa jest dość tajemnicza, bo Jim ukrywa jakąś tajemnicę i prawdopodobnie ma zamiar otruć swoją młodą małżonkę. Tymczasem to nie Nora umiera otruta arszenikiem, ale siostra Jima - Rosemary.

Całkiem skomplikowana ta intryga i tylko oświecony pisarz Queen, oczywiście drogą dedukcji, będzie w stanie rozwikłać co tak naprawdę się wydarzyło. Coś w stylu Raymonda Chandlera, tudzież Agaty Christie, ale na nieco słabszym poziomie.

poniedziałek, 16 marca 2026

 

Kate Morton

DOM NAD JEZIOREM


Dom nad jeziorem w Loeanneth w Kornwalii to posiadłość rodziny Edevane’ów. W 1933 roku tętnił on z pozoru szczęśliwym życiem rodzinnym jego członków. W roku 2003 to już tylko opuszczony smutny cień dawnego życia i niemy świadek rodzinnej tragedii. Podczas przyjęcia w noc świętojańską w 1933 roku znika w tajemniczych okolicznościach półtoraroczny Theo Edevan. Prowadzone przez wiele miesięcy śledztwo nie przynosi żadnych rezultatów. Starsza siostra Theo - Alice, która po latach staje się poczytną autorką kryminałów, ma swoją teorię co do zniknięcia braciszka. Sprawą tą, trochę z nudów próbuje się także zająć odsunięta chwilowo od pracy w Londynie detektyw Sadie Sparrow.

Powieść Kate Morton to wielowarstwowa historia raczej obyczajowa niż kryminalna, z lekką domieszką sensacji spowitej angielską mgłą tajemniczości. Czyta się to wszystko całkiem dobrze, choć ilość wątków i prowadzonych narracji powoduje mały rozgardiasz czasoprzestrzenny. Raz bowiem zgłębiamy dawną tajemnicą zniknięcia małego Theo, aby po chwili chłonąć współczesną sprawę małej Caitlyn porzuconej rzekomo przez matkę w londyńskim mieszkaniu. Przypatrujemy się życiu Eleonor i Anthonego - rodziców Theo, a zarazem dostajemy do przetrawienia historię matki Eleonor - Constance.

Jak to w powieści łatwej i przyjemnej wszystkie wątki uda się szczęśliwie połączyć i osłodzić równie szczęśliwym zakończeniem. Jak dla mnie to już zbyt słodka przesada, ale nie obrażam się. Taka konwencja.

środa, 25 lutego 2026

 









Marlen Haushofer

ZABIJEMY STELLĘ. PIĄTY ROK

Dwie nowele, dwa światy, dwie zupełnie różne historie ale jakby w podobnym nastroju i tonie.

,,Zabijemy Stellę" to wnikliwa, drobiazgowa wręcz analiza przyczajonego zła, które sączy się stopniowo z destrukcyjnych relacji w małżeństwie, rodzinie. Zło, czy też fałsz nie zostaje tu przedstawione twarzą w twarz, tylko maluje się z opisów codzienności, wypadków i insynuacji jakie przedstawia narratorka: żona i matka wpatrzona melancholijnie w widok ogrodu za oknem.

"Piąty rok" to też kobieca historia, tylko, że opowiedziana z perspektywy małej dziewczynki wychowywanej na wsi przez dziadków. Świat otaczającej przyrody to jedno, a pytania pozostające na obrzeżu tego świata do drugie. Pohukuje odległe echo wojny i ludzkich tragedii.

Oba opowiadania spina posłowie tłumaczki Małgorzaty Gralińskiej. Dzięki niemu poznajemy intrygujący życiorys Marlen Haushofer i o wiele lepiej rozumiemy obie nowele.

wtorek, 17 lutego 2026

 

Sebastian Barry

TYMCZASOWY DŻENTELMEN


Spowiedź z życia zwykłego człowieka Jacka McNulty - Irlandczyka ze Sligo. Czy było to jednak zwykłe życie? Ślub z piękną Mai Kirwan pochodzącą z dobrej, zamożnej rodziny. Służba w brytyjskiej armii podczas II wojny światowej. Przemierzanie świata od Zachodniej Afryki po Indie. A po wojnie praca w agendzie ONZ w Akrze w Ghanie.

Pełnia szczęścia? Nic bardziej mylnego. Opis życia Jacka McNult'ego to nieustające pasmo rodzinnych klęsk, udręk, walk z nałogami i własnymi zmorami. Starał się kochać Mai Kirwan, czy przyczynił się do jej destrukcyjnej depresji? Chciał być bohaterem wojennym, czy tylko uciekał przed koszmarem wojny domowej? Miał być wzorowym ojcem, a jednak w domu stale go nie było. Aspirował do roli dżentelmena, choć ulegał zgubnym nałogom picia i hazardu, które go niszczyły.

Ciężka atmosfera unosi się nad tym wspomnieniami. Małe przebłyski radości przyćmiewają ciemne chmury nieustających nieszczęść i kłopotów. Mimo to narracja wciąga jak bagno w swe gęste i mroczne czeluście. I choć wiemy, że ta powieść nie może mieć dobrego zakończenia, trudno się jej oprzeć. Nie można jej porzucić i tak po prostu puścić w niepamięć.

poniedziałek, 9 lutego 2026


 








Donna Tartt

TAJEMNA HISTORIA

Pięknie wydana przez ,,Znak" ,,Tajemna historia" zachęca wręcz do smakowania się każdą stroną powieści. Dla mnie to jednak było danie przesadnie obfite i trawione z wielkim mozołem.

Historia nietypowej przyjaźni sześciu studentów z Hampden studiujących filologię klasyczną pod mentorską opieką ekstrawaganckiego, acz inspirującego profesora Morrowa. Właśnie, czy była to przyjaźń? Może bardziej uzależnienie, fascynacja i poczucie egalitaryzmu? A może niezwykła osobowość jednego z nich - Henrego i jego nieograniczone zasoby finansowe sprawiały, że wszyscy oni czuli się wyjątkowo, ponadprzeciętnie? Gdy jednak sprawy wymykają się spod kontroli ich znajomość zostaje wystawiona na śmiertelną próbę. Aby zachować tajemnicę nieumyślnie zawinionej śmierci trzeba będzie pozbyć się najsłabszego ogniwa - Bannego Corcorana.

Powieść o zbrodni, poczuciu winy i zagłuszaniu sumienia. Mogło być wciągająco, ale jak to u Donny Tartt wszystko jest rozwlekane do niemiłosiernych granic detali. Dlatego w połowie powieści zaczęła męczyć mnie fabuła, w której szukałem drugiego dna, ukrytej tajemnicy, która dokona niespodziewanego zwrotu akcji. Niestety nic takiego nie znalazłem. Nie czuję się jednak zawiedziony. Bardziej zmęczony, acz szczęśliwy, że bez wyrzutów sumienia dobrnąłem do końca.

środa, 28 stycznia 2026

 









Grzegorz Kozera

KRÓLIKI PANA BOGA

Traum wojennych nie da się usunąć jednym okrzykiem: ,,koniec wojny!" Dla trójki bohaterów: Adama, Haliny i Honzy wyzwolenie było jedynie kolejnym etapem walki o przetrwanie. Gdzieś na południu Niemiec, tysiąc kilometrów od domu ta trójka, którą los złączył podczas wędrówki poddana zostaje kolejnym próbom w walce o zdobycie pożywienia, schronienia, transportu, w walce o godność i poczucie sprawiedliwości.

Poruszająca historia wojennych losów ludzi, którzy niczym doświadczalne króliki samego Pana Boga przyjmują na siebie ciężar największych okrucieństw, by dawać świadectwo ludzkiej wytrzymałości.

Nie wnikam na ile to była literacka fikcja, a na ile autor czerpał z autentycznych przekazów. Takich historii było zapewne tysiące, a ich prawdopodobieństwo zaistnienia bardzo realne. Tym bardziej doceniam ciężar emocjonalnych treści jakie niesie ze sobą ta powieść. Ku głębokiej refleksji.

niedziela, 18 stycznia 2026

 

Michal Viewegh

ZAPISYWACZE OJCOWSKIEJ MIŁOŚCI

Jak ułożyć relacje rodzinne po rozwodzie rodziców? Trzy oddzielne narracje: ojca, córki i syna. Wszystkie o tym samym, a jednak każda z nich ma swoją odrębną perspektywę, swój osobny punkt spojrzenia. Michal Viewegh nie tyle opowiada jakąś tam rodzinną historię z Pragi, ile prowadzi nas dość lekką ręką przez traumy spowodowane rozpadem więzi rodzinnych.

Słodko-gorzka to opowieść. Choć mamy tu zabawne elementy związane z programem telewizyjnym ,,Trzynasta komnata", to tak na prawdę spod tej powierzchni wesołkowatych ,,rolek" wyziera głęboko skrywany żal za wciąż nienasyconą miłością. Zwłaszcza miłością ojcowską do córki.

Czasem jedyną ucieczką przed smutkiem może być schowanie się pod stołem. Schowanie i nałogowe pisanie.

 


Ivana Gibová

BABUNIA


Anetka - cicha i wycofana to matka. Jarko - wiecznie pijany, bez stałej pracy to ojciec. Jest jeszcze młodszy brat Tomaśek - towarzysz zabaw i rodzinnej niedoli. Nad nimi wszystkimi jest Babunia - kobieta führer trzymająca całą rodzinę, krótko w ryzach.

Magdusia to córka, siostra i wnuczka. To ona trochę chaotycznie, bardziej ironicznie, a może na mocno nabuzowanym emocjami autopilocie strumienia narracyjnej świadomości opowiada rodzinną historię z końca lat 90-tych na słowackiej prowincji.

Czy jest to zabawny opis? Niestety, spod ironicznego spojrzenia Magdusi na przeszłość wyziera nędza złych relacji rodzinnych, patologii, bezradności, biedy, despotyzmu i braku empatii. A jednak mimo tego całego zła, beznadziei rodzina trwa i trzyma się wzajemnie kurczowo. Czy to dzięki führer Babuni, czy może nawet wbrew niej samej.

Gorzka prawda o ciężkich czasach, o losach ludzi rzuconych mimowolnie na margines życia. A może to tylko ironiczny obraz zmagań z trudną rzeczywistością i świadectwo próby wydobycia się z niej. Czy udane? Dorosła Magda chyba sama nie za bardzo wie. Patrzy na wrzeszczącą po nocach Babunię z demencją i zastanawia się, czy życie tej staruszki było kiedykolwiek szczęśliwe.

środa, 14 stycznia 2026

 


Paweł Sochacki

CUDZE ODDECHY

Wojenne traumy nie przemijają tak szybko. Erna, Stefania, Tobiasz naznaczeni piętnem wojennych tragedii próbują jakoś funkcjonować w nowej powojennej rzeczywistości na zachodzie Polski. Kraj ich dzieciństwa i młodości już nie istnieje, a nowa socjalistyczna ojczyzna nie rozpieszcza. Czy córka Erny Olimpia, która właśnie wkracza w dorosłość może zbudować już własny świat, bez traumatycznych wspomnień?

Bardzo nostalgiczna jest ta powieść Pawła Sochackiego. Subtelna, zaglądająca w zakamarki ludzkiej psychiki i wrażliwości. Wyławia ze strzępków różnych historii, to co rozrywa ludzką duszę: bolesne wspomnienia, niepewność, lęk, doświadczenie straty, rezygnację, rozczarowania. Nie wszystkie te historie dotyczą tyko wojny, ale także współczesnego życia na odradzającym się skrawku ziemi, która z trudem przemienia się dla bohaterów w ich własne miejsce na świecie.

Podobało mi się to narratorskie przeskakiwanie po duszach poszczególnych bohaterów. Nie tylko Erna i nie tylko Olimpia odsłaniają przed czytelnikiem swoje światy, ale i także poboczni bohaterowie jak ciotka Stefania, Tobiasz, sąsiadka Danka, Wiktor, czy Róża z PGR-u. Patrzymy na ich życie z perspektywy krajobrazu międzyrzeckich, czy też pszczewskich łąk, pól i lasów. I nie chodzi tu o sensacyjne wątki, jak zaginięcie córki Danki - Kaliny, historię spalenia wsi Leśne Pąki, czy dalsze losy Olimpii i Wiktora. To tylko urywki z całego landszaftu tak nostalgicznie, subtelnie i z wyczuciem odmalowanego przez samego autora.

środa, 7 stycznia 2026

 

John Darnielle

WILK W BIAŁEJ FURGONETCE

Puszczając od tyłu nagrania ostro brzmiących kapel rockowych można podobno usłyszeć zakodowane wiadomości o satanistycznym wydźwięku. Bohater książki - Sean Phillips usłyszał zdanie: ,,Wilk w białej furgonetce" i próbował z czymś to sobie skojarzyć. Podobnie jak Seanowi taki i mnie podczas czytania książki Johna Darniella nie udało się wychwycić jakiegoś głębszego sensu. 


Fabuła z pozoru intrygująca. Świat fabularnej gry korespondencyjnej wymyślonej przez Sena podczas jego szpitalnej rekonwalescencji. Wyimaginowana twierdza Trace Italian do której żadnemu z graczy nie udało się dotrzeć. Prawie. Dwójka licealistów z Filadelfii Lance i Carrie potraktowała grę bardzo serio, co zakończyło się dla nich tragicznie. Sean też ma za sobą doświadczenie tragicznego incydentu. Tylko co z tego wszystkiego wynika? Ja nie umiałem sobie na to pytanie odpowiedzieć. Do czego miała zaprowadzić retrospekcja wspomnień Seana? Odstawiam książkę w bladym klimacie niezrozumienia i w zasadzie bezrefleksyjnej obojętności. 

wtorek, 6 stycznia 2026

 










Michał Śmielak

OSADA


Zimna i mroźna atmosfera wyziera z ,,Osady" Michała Śmielaka. Chciałoby się ogrzać przy piecu, ale nie można spokojnie przysnąć, gdy po okolicy snuje się legendarna Mara i tchnieniem śmierci morduje okolicznych mieszkańców.

Podkarkonoska Osada na Boże Narodzenie 1978 roku z powodu ,,zimy stulecia" zostaje odcięta od świata. Historia o zimowej krainie zaczyna się od radosnej pasterki w miejscowym kościele. Potem jest już tylko coraz gorzej. Wypadek autobusu na oblodzonej drodze, zaginięcie Anuli, morderstwo Iwony... Lokalna społeczność zdana jest tylko na siebie. Nawet w kwestii wyjaśnienia tajemniczych mordów.

Michał Śmielak potrafi stworzyć historię, którą czyta się jak prawdziwą relację reporterską z miejsca tragicznych wypadków. Stwarza poczucie bycia bezpośrednim świadkiem zdarzeń. To duży plus powieści. Drugim zapewne jest zimowy klimat, poczucie odcięcia od świata i trudna do odgadnięcia tajemnica kto morduje. Szkoda jedynie, że to wszystko jest odmalowane w tak trupio bladym świetle ciemnej strony ludzkiej natury. I dlaczego trup ściele się aż tak gęsto? Cóż, bez tego wszak nie byłoby kryminału. I taka to już rola pisarza...

sobota, 27 grudnia 2025


 







Kasper Bajon

POZNAŃ KOLONIALNY. RODZINNA HISTORIA Z TANZANIĄ W TLE



Tytuł książki może czasami być zachętą zwodniczą. Tak właśnie dałem się złapać na ,,Poznań kolonialny". Niestety sensacyjnych wątków o Poznaniakach podbijających Czarny Ląd jest w książce jak na lekarstwo. Dopiero podtytuł ,,Rodzinna historia z Tanzanią w tle" wiele w tej sprawie wyjaśnia.

Kasper Bajon wyrusza w ciekawą, dość intrygującą wyprawę do Tanzanii. Jako podróżnik - odkrywca stawia sobie za cel odszukanie śladów swoich poznańskich przodków, którzy na początku XX wieku wyruszyli na wyprawę do Niemieckiej Afryki Wschodniej. Chodzi dokładnie o Niemca Paula Fenstera i jego poznańskiego szwagra Stanisława Bajona. Na podstawie zachowanych listów można odtworzyć trasę podróży zwłaszcza Paula, który w Afryce został już do końca swego życia. Znalezienie dziś, po ponad stu latach namacalnych śladów tamtej eskapady jest dość górnolotną imaginacją samego autora. Ale niech mu tam...

Zatem o czym nam opowiada autor w swej książce? Trochę mamy tu historycznych opisów niemieckiego kolonializmu, rodzinne wspomnienia z poznańskich Jeżyc, a nadto wszystko spisane relacje z wyprawy po mniej turystycznych obrzeżach Tanzanii. Taki miks z którego tak naprawdę niewiele wynika. Ducha Paula Fenstera, bez spojlerowania mogę napisać, że raczej nie udało się uchwycić. A jakie inne duch nękały podczas wyprawy Kaspra Bajona? Może właśnie dla tego pytania warto tę książkę polecić.


 







Michał Śmielak

ŚNIEG PRZYKRYJE

,,Śnieg przykryje", choć w klimacie świątecznym, nie jest miłą lekturą do poduszki. Michał Śmielak bowiem odważył się poruszyć brutalną kwestię alkoholowej degeneracji i przemocy w rodzinie. Chociaż sama powieść ma kryminalne podłoże, bardziej intrygujące od pytania o to, kto i kogo zabił jest wszystko to, co dzieje się w emocjach członków gnębionej przez ojca alkoholika rodziny.

Dla mnie dużym plusem książki był pierwotny lejtmotyw z utratą pamięci Ryśka Pawlickiego. Jego niespodziewany i tajemniczy powrót do rodzinnego domu po dwudziestu pięciu latach wydał się całkiem nęcącym zamysłem, by dać się wciągnąć w całą, wielowątkową zresztą, opowieść.

Książka przypomina trochę takie odgarnianie ze śniegu miejsca zbrodni. Warstwa, po warstwie odsłania się nam całościowy obraz skomplikowanych zdarzeń, które miały miejsce na przestrzeni ćwierćwiecza w Lesie Ponurym. Michał Śmielak nie zawodzi. Jest w tym na prawdę dobry.

czwartek, 18 grudnia 2025



Sharon Bolton

Już jesteś martwa

Czy turystyczny lot balonem nad Narodowym Parkiem Northumberland w północnej Anglii może mieć tragiczny finał? Co takiego dostrzegli pasażerowie lotu, że musieli zginąć? Wszyscy? Prawie... Przeżyła tylko jedna pasażerka Jessica, która musi teraz nieustannie uciekać przed swoim prześladowcą. Czy tylko przed nim? Dlaczego nie ufa szukającej ją policji?

Oho! Tych pytań podczas lektury kryminału Sharon Bolton jest całe mnóstwo. Trochę to irytujące, lekko fascynujące, głównie przynaglające do szybkiego dobrnięcia do finału.

Oczywista nieoczywistość polega na tym, żeby tak kołować czytelnika, aby ten nie domyślał się całej prawdy, a nawet gdyby próbował, to żeby doznał zaskoczenia. W przypadku ,,Już jesteś martwa" ta koncepcja nie zupełnie się spełnia. Od początku wiadomo co tak naprawdę dzieje się pod powłoką intrygi i że chodzi tu o handel ludzkimi organami. W tle tragiczna historia rodzinna (nie jedna). Tylko po co tyle w tym wszystkim morderczego zewu krwi? A to już niestety słodko-gorzka tajemnica samej Sharon Bolton.

poniedziałek, 15 grudnia 2025

 

Arto Paasilinna

NIELUDZKI LOKAJ PRZEWIELEBNEGO HUUSKONENA

Przewielebny Oskar Huuskonen proboszcz luterańskiego zboru w niewielkiej wiosce Nummenpie przechodzi głęboki kryzys. Przede wszystkim kryzys wiary, ale też i kryzys małżeński oraz kryzys wieku średniego. W dodatku od swoich skąpych parafian otrzymuje w prezencie na 50-te urodziny małego niedźwiedzia, sierotę, którego nie chciało przygarnąć miejscowe zoo. Niedźwiadek nazwany Diabełkiem przysparza wielebnemu całego mnóstwa problemów, ale też i staje się przyczyną wielkich zmian w jego życiu. Opuszczony przez żonę, zwolniony z posady proboszcza Huuskonen wraz z niedźwiadkiem wyrusza swoją wysłużoną Toyotą na północ ku nieznanej przyszłości. Szalona przygoda zawiedzie go od Murmańska aż na Wyspy Sołowieckie, a później do Petersburga, Odessy, by w końcu trafić na kongres ekumeniczny na Maltę. Cały czas towarzyszy mu uczłowieczony Diabełek, który nie tylko nauczył się siadania na sedesie i brania prysznica, ale także wykładania rzeczy z walizki, nalewania drinków w barze i przybierania modlitewnej postawy podczas nabożeństw.

Przezabawne perypetie głównych bohaterów porywają w wir absurdalnych wręcz historii. To wszystko opisane jest z lekkością powściągliwego humoru, ale i zarazem powagą godną dziennikarskiej kroniki wypadków. Jak to u Paasilinna. Mieszanka stylów przynosi satysfakcjonującą lekturę. Na poprawę nastroju! Polecam!

czwartek, 4 grudnia 2025

 

Alison Espach

GOŚCIE WESELNI


Dwa scenariusze na życie: jeden to plan na jego rychłe zakończenie, drugi to wizja bajecznego ślubu i wesela. Oba scenariusze przecinają się i splatają w ekskluzywnej posiadłości Cornwall Inn. Phoebe Stone ma za sobą nieudane małżeństwo, zdradę małżonka i beznadziejne próby podniesienia się z depresji. Jej przeciwieństwem jest bogata panna młoda - Lila, która pragnie poślubić przystojnego, choć znacznie od niej starszego Gary'ego. Pięć dni przed ślubem obie panie wpadają na siebie, co w efekcie mocno pokomplikuje plany zarówno jednej, jak i drugiej.

Dlaczego sięgnąłem po tę książkę? Bo miało być absurdalnie śmiesznie. Nie było. Ironicznie - z pewnością, ale bez satysfakcji. Bolało? Tak, jak może boleć dusza zranionej miłości. Prawda o doświadczeniach życia małżeńskiego - bardzo realistyczna. Zakończenie trochę jak w bajce, dlatego ja, w przeciwieństwie do "New York Timesa" nie obdarzam tego konceptu fabularnego zachwytem.