Ruth Ware
KOBIETA Z POKOJU JEDENASTEGO
Żeby dobrze zrozumieć fabułę ,,Kobiety z pokoju jedenastego" trzeba wpierw przeczytać lub obejrzeć adaptację innej książki Ruth Ware ,,Kobieta z kabiny dziesiątej". Bez tego ani rusz...Dziennikarka Lo Blacklock powraca! Po urodzeniu dwóch synów, umoszczeniu sobie domowego gniazdka w Nowym Jorku u boku kochającego męża Judaha, Lo postanawia wrócić do zawodowego życia. Korzystając z zaproszenia milionera Marcusa Leidmanna wyjeżdża do Szwajcarii, by opisać dla gazety uroczystość otwarcia luksusowego hotelu. Rutynowe zadanie w niezwykle atrakcyjnych okolicznościach. Sama przyjemność. Było by pięknie i wspaniale gdyby nie przypadkowe (chociaż nie do końca) spotkanie ze starą znajomą (z poprzedniej powieści) - Carrie. I tu zaczyna się pełny zagmatwanych zdarzeń roller coaster z krymianalnym finałem.
W porównaniu do ,,Kobiety z kabiny dziesiątej" nowa powieść Ruth Ware warta jest tyle co odgrzewane kotlety. Da się strawić, ale bez zachwytu. Stopień komplikacji zdarzeń wydaje się ciężkostrawny. Naiwność Lo nie popłaca, a jej dobre serce nie pozwala opuścić toksycznej znajomej Carrie.
Jeżeli Ruth Ware raz trzeci spróbuje dopisać dalsze losy dzielnej Lo Blacklock to chyba sobie odpuszczę.. Tymczasem oceniam książkę na dobry z małym minusem.






