piątek, 17 lipca 2026

 












Charlotte McConaghy

DZIKI, MROCZNY BRZEG


Mroczna i dzika ta opowieść... Wciąga jednak w swe nurty jak drapieżne fale wzburzonego oceanu.

Wyspa Shearwater, położona gdzieś między Tasmanią a Antarktydą, miała być nadzieją dla przyszłości. Tam bowiem utworzono podziemne magazyny w których naukowcy chcieli przechowywać nasiona roślin z całego świata. Wyspa jednak ginie na wskutek podnoszenia się poziomu morza. Opuścili ją naukowcy, została tylko jedna rodzina - ojciec Dominic z trójką nastoletnich dzieci: Raffem, Fen i Orly. Zamieszkują latarnię, opiekują się opuszczoną bazą i czekają na ostatni statek, który przypłynie za osiem tygodni. Tymczasem złowrogie morze wyrzuca na brzeg ciało kobiety, która wypadła z roztrzaskanej łodzi. Przeżyła dzięki pomocy mieszkańców Shearwater. Rowan, bo tak ma na imię kobieta, szuka swego zaginionego męża. Czy jednak mówi prawdę i dlaczego Dominic ostrzega dzieci, że nie można jej ufać?

Surowy klimat wyspy przenosi się na kartach powieści Charlotte McConaghy na relacje międzyludzkie. Więzi rodzinne pełne są niedomówień, zranień, głęboko skrywanych tajemnic. A jednak rodzina musi trzymać się razem, żeby przetrwać. W to wszystko wmiesza się Rowan, która też nie jest zbyt chętna do zwierzeń. Jej pojawienie się wywołuje jednak zamieszanie w relacjach ojca z dziećmi. Obudzi tęsknotę za kobiecą troskliwością, czułością i miłością. Czy na tej skazanej za zagładę wyspie jest jeszcze promień nadziei na lepsze jutro?

Dla mnie mroczność książki była magnesem, który ciągnął mnie ku wyspie. Chciałem być tam razem z jej bohaterami. Nie przestraszyły mnie fale, dotkliwe zimno, deszcze i wichury. Nie przestraszył mnie mroczny labirynt podziemnej bazy. Chciałbym się cieszyć nadzieją Orlyego na uratowanie nasion, posłuchać gry na skrzypcach Raffa i opiekować się fokami wraz z Fen. Chciałbym pocieszyć Dominica, że będzie dobrze... Wkrótce przypłynie statek... Tylko czy jego przybycie rozwiąże wszystkie problemy? Czy można ułożyć sobie nowe życie poza wyspą?

poniedziałek, 13 lipca 2026


 







Ruth Ware

KOBIETA Z POKOJU JEDENASTEGO

Żeby dobrze zrozumieć fabułę ,,Kobiety z pokoju jedenastego" trzeba wpierw przeczytać lub obejrzeć adaptację innej książki Ruth Ware ,,Kobieta z kabiny dziesiątej". Bez tego ani rusz...

Dziennikarka Lo Blacklock powraca! Po urodzeniu dwóch synów, umoszczeniu sobie domowego gniazdka w Nowym Jorku u boku kochającego męża Judaha, Lo postanawia wrócić do zawodowego życia. Korzystając z zaproszenia milionera Marcusa Leidmanna wyjeżdża do Szwajcarii, by opisać dla gazety uroczystość otwarcia luksusowego hotelu. Rutynowe zadanie w niezwykle atrakcyjnych okolicznościach. Sama przyjemność. Było by pięknie i wspaniale gdyby nie przypadkowe (chociaż nie do końca) spotkanie ze starą znajomą (z poprzedniej powieści) - Carrie. I tu zaczyna się pełny zagmatwanych zdarzeń roller coaster z krymianalnym finałem.

W porównaniu do ,,Kobiety z kabiny dziesiątej" nowa powieść Ruth Ware warta jest tyle co odgrzewane kotlety. Da się strawić, ale bez zachwytu. Stopień komplikacji zdarzeń wydaje się ciężkostrawny. Naiwność Lo nie popłaca, a jej dobre serce nie pozwala opuścić toksycznej znajomej Carrie.

Jeżeli Ruth Ware raz trzeci spróbuje dopisać dalsze losy dzielnej Lo Blacklock to chyba sobie odpuszczę.. Tymczasem oceniam książkę na dobry z małym minusem.

 


Mieczysław Gorzka

SPADEK PO MOJEMU

Cenię sobie kryminały Mieczysława Gorzki dlatego z dużą nadzieją sięgnąłem po jego najnowszą powieść. I chociaż intrygujący początek łączący gangsterkę z wyrafinowaną sztuką malarską i obyczajowe smaczki z lekkim tonem narracji zapowiadał ciekawy ciąg dalszy, to jednak im dalej w pole, tym więcej niewypałów...

Stworzenie komedii kryminalnej chyba nie bardzo się autorowi powiodło. Slapstickowe postacie bohaterów bardziej mnie irytowały niż śmieszyły. Zapewne perypetie prowadzących hulaszczy tryb życia braci Szymona i Bartosza Dzióbków mogą kogoś bawić. Zwłaszcza, że jeden jest księdzem podrywaczem, a drugi zadłużonym hazardzistą. Obaj bardzo kochają swego dziadka Alojzego Stawickiego, a jeszcze bardziej miliony w gotówce zostawione w spadku po jego śmierci. Żeby jednak je zgarnąć muszą wykonać ostatnią wolę dziadka i oddać właścicielom ukradzione niegdyś przez niego cenne obrazy polskich malarzy. To trudne zadanie, bo cokolwiek bracia nie zaplanują, to zawsze coś im pokrzyżuje plany.

Proste? Oczywiście, bo to najprostszy przepis na śmieszną fabułę. Jednak od takiego mistrza jak Mieczysław Gorzka oczekiwałbym trochę bardziej wyrafinowanej rozrywki.

czwartek, 18 czerwca 2026


 






John Ironmonger

Wieloryb i koniec świata


Książka Johna Ironmongera ukazała się w 2015 roku. Jeszcze na długo przed pandemią Covid-19, przed wojną USA-Iran o dostęp do cieśniny Ormuz. A jednak przenikliwość autora w jakimś stopniu przewidziała owe wydarzenia i ich skutki, które odbiły się na życiu przeciętnego mieszkańca ziemi. Za tą wizjonerskość właśnie podziwiam tę książkę.

,,Wieloryb i koniec świata" nie jest jednak lekturą publicystyczną, choć wiele dywagacji natury gospodarczo-społecznej jest w niej przemyconych. To przede wszystkim powieść o losach mieszkańców małej, zapomnianej przez świat kornwalijskiej wioski St Piran, którzy w obliczu nadchodzącego kryzysu potrafią zewrzeć szyki i wspólnie przygotować się na apokalipsę.

To także piękna opowieść o tęsknocie za bliskością z drugim człowiekiem. Joe Haaku, komputerowy analityk bankowy ucieka ze świata londyńskiego City na kraniec świata do St Piran, by tam odnaleźć spokój, zrozumienie, przyjaźń, a może i nawet miłość. Właśnie ta odsłona powieści jest tym, co mnie najbardziej w niej poruszyło. A opisane surowe piękno morskiego wybrzeża Kornwalii to dodatkowy literacki smaczek.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

 

Shō Ishida

ZALECA SIĘ KOTA

Kot lekiem na całe zło. Brzmi pięknie i nieco fantastycznie. Tak jak cała tajemnicza klinika doktora Kokoro w ukrytym zaułku wielkomiejskiego Kioto. Na wszelkie problemy psychiczne, czy to depresja, stres, czy pogubione relacje doktor Kokoro przypisuje kurację pobytową z kotem. I o dziwo, jak pokazują kolejne historie, terapie okazują się niezwykle skuteczne.


Wydaje się, że to książka łatwa i przyjemna w odbiorze. Opisuje jednak prawdziwe problemy z którymi zmaga się współczesny, wielkomiejski wyrobnik próbujący ułożyć sobie życie w zagonionym, zapracowanym i wyobcowanym świecie. A może ten świat, który oferuje nam deficyt relacji z drugim człowiekiem uda się uratować dzięki kotom. Brzmi pięknie i nieco fantastycznie. Czy tylko miłośnicy kotów mogą w to uwierzyć?

Zaleca się tę lekturę wszystkim szukającym wytchnienia od wielkomiejskiego pędu życia.

środa, 27 maja 2026


 







Agnieszka Olejnik

TAK BLISKO

Z początku byłem całkiem blisko fascynacji intrygującą fabułą książki Agnieszki Olejnik. Ale im dużej towarzyszyłem biegom głównego bohatera Cezarego wokół jeziora w Czarnym, tym bliżej byłem znudzeniu. Niby blisko dobrego kryminału, ale tylko niby... Tak blisko.

Cezary Osiński z wielkiego Londynu postanawia po latach wrócić do prowincjalnego miasteczka swego dzieciństwa, czyli do Czarnego w Lubuskiem. Musi odciąć się od swego starego życia i zacząć tworzyć nowy rozdział. Może zostanie pisarzem, ale zanim to nastąpi podejmie się pracy nauczyciela angielskiego w miejscowym liceum. Jakoś tak z wszystkich uczniów interesuje go tylko los Stiny, która coraz częściej opuszcza zajęcia. A kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie ojciec Stiny, Cezary postanawia zostać detektywem amatorem.

Jest jakiś potencjał w tej książce. Tajemnicze morderstwo (nie jedno!), tajemnice małego miasteczka, dziwne konszachty i zależności lokalnych elit. Jednak główny bohater wydaje się jakiś nie bardzo wiarygodny, trochę jakby na siłę wciśnięty nie do swego świata. Wciąż chodzi lub biega by zebrać swoje myśli. A ja myślę, że gdyby głównym bohaterem był komisarz Wiktor Gryka fabuła miałaby bardziej wciągający przebieg.

piątek, 15 maja 2026

 








Amanda Peters

ZBIERACZE BORÓWEK

Całe życie na kilkuset stronach powieści. Jak opowiedzieć bolesną historię rodzinnej traumy? Jak przekazać opowieść o kilkudziesięciu latach życia, które mogło przecież wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie... Właśnie... To pytanie o gdybanie jest jakimś podprogowym motywem wybrzmiewającym z kart powieści Amandy Peters.

Dwie historie: Joego i Ruthie, rodzeństwa pochodzącego z indiańskiej rodziny mieszkającej w latach 60-tych w Nowej Szkocji rozchodzą się pewnego dnia w którym małoletnia Ruthie znika bez śladu na plantacji borówek. Joe będzie do końca życia obwiniał samego siebie, że to przez niego zniknęła jego siostra. Ruthie po porwaniu zyska nową tożsamość i szybko zapomni o swoich indiańskich korzeniach.

Dwie opowieści o losach i charakterach bohaterów, ciężarach podjętych przez nich decyzji, o popełnionych grzechach i próbie ich odkupienia. Czyta się to wszystko na jednym prawie wydechu z podskórnym mrowieniem, a może i nawet łezką wzruszenia.