Audrey MageeKOLONIA
Rok 1979 w Irlandii Północnej nie należał do spokojnych. Zamachy Irlandzkiej Republikańskiej Armii i odwety Ulsterskich Sił Ochotniczych rozkręcały spiralę bezsensownej przemocy. W tym czasie na małej irlandzkiej wysepce pojawia się angielski malarz Lloyd szukający wśród wysokich klifów artystycznego natchnienia. Zaraz po nim przypływa francuski językoznawca Jean-Pierre Masson, który bada i stara się ocalić od zapomnienia zanikający język irlandzki. Tych dwoje, skonfliktowanych ze sobą przybyszów z zewnątrz, wzbudza żywe zainteresowanie mieszkańców wyspy, burząc ich odwieczny porządek rzeczy i zapowiadając nieuchronne zmiany.
Powieść Audrey Magee wydaje się w głębszym sensie być opowieścią o ucieczce. Każdy z głównych bohaterów przed czymś ucieka: J-P Masson przed traumami dzieciństwa, Lloyd przed niedocenieniem, Mairead przed wspomnieniami, James przed przeznaczeniem. Mała wyspa dla jednych może być ucieczką, dla innych więzieniem, nieskalaną nowoczesnością oazą lub miejscem bez przyszłości.
Nostalgiczna ta opowieść o życiu, które nieuchronnie i wbrew oczekiwaniom niektórych się zmienia. Nie jest to jednak spokojna narracja. Tłem zwykłego, szarego życia na wyspie są komunikaty o aktach przemocy w Ulsterze. Wyspiarski światek też kipi małymi zatargami, sprzecznościami, konfliktami. Czy ktokolwiek jest tu szczęśliwy? Warto samemu popłynąć na wyspę i osobiście się o tym przekonać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz