poniedziałek, 13 lipca 2026


 







Ruth Ware

KOBIETA Z POKOJU JEDENASTEGO

Żeby dobrze zrozumieć fabułę ,,Kobiety z pokoju jedenastego" trzeba wpierw przeczytać lub obejrzeć adaptację innej książki Ruth Ware ,,Kobieta z kabiny dziesiątej". Bez tego ani rusz...

Dziennikarka Lo Blacklock powraca! Po urodzeniu dwóch synów, umoszczeniu sobie domowego gniazdka w Nowym Jorku u boku kochającego męża Judaha, Lo postanawia wrócić do zawodowego życia. Korzystając z zaproszenia milionera Marcusa Leidmanna wyjeżdża do Szwajcarii, by opisać dla gazety uroczystość otwarcia luksusowego hotelu. Rutynowe zadanie w niezwykle atrakcyjnych okolicznościach. Sama przyjemność. Było by pięknie i wspaniale gdyby nie przypadkowe (chociaż nie do końca) spotkanie ze starą znajomą (z poprzedniej powieści) - Carrie. I tu zaczyna się pełny zagmatwanych zdarzeń roller coaster z krymianalnym finałem.

W porównaniu do ,,Kobiety z kabiny dziesiątej" nowa powieść Ruth Ware warta jest tyle co odgrzewane kotlety. Da się strawić, ale bez zachwytu. Stopień komplikacji zdarzeń wydaje się ciężkostrawny. Naiwność Lo nie popłaca, a jej dobre serce nie pozwala opuścić toksycznej znajomej Carrie.

Jeżeli Ruth Ware raz trzeci spróbuje dopisać dalsze losy dzielnej Lo Blacklock to chyba sobie odpuszczę.. Tymczasem oceniam książkę na dobry z małym minusem.

 


Mieczysław Gorzka

SPADEK PO MOJEMU

Cenię sobie kryminały Mieczysława Gorzki dlatego z dużą nadzieją sięgnąłem po jego najnowszą powieść. I chociaż intrygujący początek łączący gangsterkę z wyrafinowaną sztuką malarską i obyczajowe smaczki z lekkim tonem narracji zapowiadał ciekawy ciąg dalszy, to jednak im dalej w pole, tym więcej niewypałów...

Stworzenie komedii kryminalnej chyba nie bardzo się autorowi powiodło. Slapstickowe postacie bohaterów bardziej mnie irytowały niż śmieszyły. Zapewne perypetie prowadzących hulaszczy tryb życia braci Szymona i Bartosza Dzióbków mogą kogoś bawić. Zwłaszcza, że jeden jest księdzem podrywaczem, a drugi zadłużonym hazardzistą. Obaj bardzo kochają swego dziadka Alojzego Stawickiego, a jeszcze bardziej miliony w gotówce zostawione w spadku po jego śmierci. Żeby jednak je zgarnąć muszą wykonać ostatnią wolę dziadka i oddać właścicielom ukradzione niegdyś przez niego cenne obrazy polskich malarzy. To trudne zadanie, bo cokolwiek bracia nie zaplanują, to zawsze coś im pokrzyżuje plany.

Proste? Oczywiście, bo to najprostszy przepis na śmieszną fabułę. Jednak od takiego mistrza jak Mieczysław Gorzka oczekiwałbym trochę bardziej wyrafinowanej rozrywki.