Remigiusz Mróz
Remigiusz Mróz
Katarzyna Bonda
Mirosław Bujko
Kristen Roupenian
Dałem się zwieść recenzjom z ,,The New Yorkera" i sięgnąłem po opowiadania Kristen Roupenin, które rzekomo miały być ,,fascynujące, przenikliwe, zachwycające". Zagłębiając się jednak w ich treść czułem się jak nieproszony gość, który wtargnął omyłkowo na imprezę dla kompletnie obcego mu towarzystwa. Nie potrafiłem wejść w świat amerykańskich kobiet rozdartych dylematami związanymi z dojrzewaniem, seksualnością, pożądaniem i sposobami jego zaspokajania. Wmawianie czytelnikowi, że to próba opowieści o samotności, zagubieniu i poczuciu winy w erze Instagrama, Tindera i #MeToo jest jedynie marketingowym zabiegiem promocyjnym. Owszem, trudno odmówić autorce talentu i sprawnego warsztatu pisarskiego. Opowiadania czyta się szybko, a historie intrygują i z pewnością dają do myślenia. Niestety, mnie nie zachwyciły, ani nie pociągnęły w żaden sposób.
Myślę, że ten zbiór opowiadań spodobałby się wielbicielom (wielbicielkom) serialu ,,Seks w wielkim mieście". Ja do tego grona nie należę.
Kevin Barry
Nie przekonują mnie żadne nagrody autora, ani prestiżowe nominacje dla tej książki. Ta powieść to sięgnięcie dna. Dosłownie. Pogrążona w mętnej narracji opowieść o dwóch zdegenerowanych, podstarzałych Irlandczykach siedzących w beznadziejnym oczekiwaniu na kolejny prom w hiszpańskim porcie Algeciras. W oczekiwaniu na co, na kogo? Na Dilly, córkę jednego z nich (nawet nie wiadomo którego)? Czy może bardziej na rozrachunek z beznadziejnego życia, a może na jakieś rozgrzeszenie?
Co tak naprawdę serwuje nam autor Kevin Barry w ,,Nocnym promie do Tangeru"? Festiwal bluzgów, hiper kombinacji wulgaryzmów zmiksowanych z religijnymi wezwaniami, opis masturbacyjnych ekscesów na przemian z narkotycznym pędem zaspokajania popędu płciowego z kimkolwiek popadnie. Opis ,,radosnego" życia heroinowych szmuglerów.
Jednak w całej tej powieściowej kloace jest jakiś drobny przebłysk normalnego, ludzkiego żalu, smutku i tęsknoty za byciem kochanym. Żal za prawdziwą, utraconą miłością. Dlatego dwaj podstarzali Irlandczycy dadzą spokojnie przejść Dilly na prom, nie zatrzymując jej. To może być szansa dla tej młodej dziewczyny na inne, lepsze życie. I jedyna szansa dla tej książki.
Victor Del Arbol
To mocna opowieść o bólu i stracie. Czy można znaleźć ukojenie po stracie kogoś bliskiego w zemście, a może w zapomnieniu? Każdy w tej książce kogoś lub coś stracił. Powolne odkrywanie prawdy, a w zasadzie kolejnych historii poszczególnych bohaterów jest osią fabularną tej powieści. Trzeba dużo cierpliwości i pewnej delikatności w osądach aby móc dać się ponieść narracji Victora Del Arbol w ,,Wybrzeżu śmierci". Początkowo niezwiązane ze sobą sprawy - historia kryminalnego śledztwa hiszpańskiego policjanta Germinala Ibarra i przyjazd tajemniczej Paoli do Punta Caliente - wioski rybackiej na końcu świata, zaczynają się zazębiać. Wchodzimy w krąg coraz bardziej mrocznych historii i losów bohaterów. To jak schodzenie po kolejnych kręgach piekła. Ale to piekło, które ludzie zgotowali ludziom.
Mnie najbardziej poruszyła historia Mauricia i opowieść o makabrycznych zbrodniach argentyńskiej dyktatury wojskowej pod koniec lat 70-tych XX wieku.
,,Wybrzeże śmierci" porusza i dotyka czytelnika tchnieniem bólu swoich bohaterów. Każdy z nich inaczej go przeżywa, inaczej sobie radzi z traumą. Czy w tym wszystkim jest jakaś nadzieja? Czy istnieje zadośćuczynienie, przebaczenie, a może usprawiedliwienie? Autor pozostawia tę kwestię do rozważenia samemu czytelnikowi...