piątek, 5 lipca 2019


Joel Egloff 

CZŁOWIEK, KTÓREGO BRANO ZA KOGOŚ INNEGO 

Być człowiekiem z twarzy podobnym do każdego. Przekleństwo, czy błogosławieństwo? Brak wyraźny swojej tożsamości nie jest dla głównego bohatera jakimś poważnym problemem. Traktuje swoje życie jak zbiór przypadkowych ról, w których, choć jest kiepskim aktorem, zostaje wciąż obsadzany. Bycie branym za zbira - proszę bardzo, bycie zaginionym mężem i ojcem nieswoich dzieci - nie ma problemu. Irytują go jedynie listy, które listonosz mu wciska, choć to nie on jest ich adresatem. Śmieszne? Nie za bardzo. Ale w kafkowskim klimacie. I za to duży plus. 


czwartek, 4 lipca 2019


Ryszard Ćwirlej 

BŁYSKAWICZNA WYPŁATA 

Kryminał w stylu PRL-retro rozgrywający się w Poznaniu i Pile. Cóż, komisarz Marcinkiewicz to nie kapitan Żbik, a Poznań z 1982 roku z cinkciarzami przy Peweksie, to nie Chicago ze swoją mafią. Męczą drewniane dialogi, postacie milicjantów, którzy udowadniają, że są takimi samymi przygłupami, jak ci z peerelowskich kawałów. Napad na furgonetkę z wypłatą dla zakładów Cegielskiego to też słaby pomysł na poważny kryminał. Książkę najlepiej błyskawicznie przeczytać i wypłatać ze swojej pamięci.  


Nechama Tec 

SUCHE ŁZY 

Ta książka to relacja małej żydowskiej dziewczynki, która wraz ze swoją rodziną ukrywa się przez całą okupację przed hitlerowcami i polskimi szmalcownikami. Dzięki sprytowi swojego ojca początkowo żyją w miarę bezpiecznie w Lublinie, potem muszą uciekać i szukać schronienia w Warszawie. Duże miasto jest jednak pełne donosicieli, więc bezpieczniej będzie ukryć się gdzieś na prowincji pod Kielcami. Ale tam nikt z sąsiadów nie może się zorientować, że w polskim domu ukrywają się Żydki. Tragiczny i porażający swoją naturalnością obraz wojny, holokaustu i polskiego antysemityzmu głęboko zakorzenionego zwłaszcza na prowincji. Ta rodzina miała szczęście, bo przeżyła. Cóż z tego, skoro po wyzwoleniu, żeby to wszystko można było opowiedzieć trzeba było wciąż płakać. Płakać gorzkimi, suchymi łzami.   


Gary Chapman

5 JĘZYKÓW MIŁOŚCI 

Coś dla par małżeńskich z długoletnim stażem. Wydaje się, że już wszystko o sobie wiemy, że znamy się na wylot. Tylko dlaczego nasza miłość nie płonie, tak jak na początku? Antropolog, doktor Chapman proponuje rozpoznać problem przez pryzmat pięciu języków jakie używamy w naszym życiu i które stanowią o naszej konstrukcji psychicznej: język wyrażeń afirmatywnych, język dotyku, język czasu, język prezentu, język drobnych przysług. Czy mówimy tymi samymi językami, czy potrafimy je właściwie odczytać? Czas może zadać sobie takie pytania i spróbować na nie odpowiedzieć. Do dzieła! 

Dymitry Glukovsky 

CZAS ZMIERZCHU 

Chwilowo z braku innych zleceń zawodowy tłumacz, który na co dzień zajmuję się tłumaczeniem instrukcji obsługi zagranicznych urządzeń dostaje tajemnicze zlecenie przetłumaczenia XVI-wiecznego manuskryptu. Tekst, który dostaje partiami jest zapisem pamiętnikarskim hiszpańskiego mnicha Diega de Landy, który uczestniczy w niebezpiecznej wyprawie po święte księgi Majów. Podczas wyprawy w tajemniczych okolicznościach giną kolejno poszczególni członkowie wyprawy, a towarzyszący im indiańscy przewodnicy zaklinają, by zawrócili z drogi. Mamy zatem kawałek niezłej literatury przygodowej, ale gdy świat z pamiętnika zaczyna przenikać do współczesnego obrazu Moskwy fabuła jakby zatraca swój fascynujący bieg i przechodzi w filozoficzno-religijne dywagacje, które najlepiej obchodzić szerokim łukiem. Wiadomo, to Majowie przewidzieli koniec świata. Gdzieś to już słyszałem. Dlatego nie polecam. 


Marta Alicja Trzeciak

WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ WIOSNĄ 

Książka zaczyna się w klimacie, który bardzo lubię. W niewielkiej księgarni na zapleczu mieszka samotna kobieta będąca w ciąży. Gdy rodzi chłopca w swojej klitce umiera przy porodzie. Baltazar zostaje sierotą, a jedyną pamiątką po matce jest fotografia tajemniczego domu w lesie. Chłopiec dorasta w rodzinnym domu dziecka państwa Miezynków. Wkrótce przekonuje się, że ma niezwykłe zdolności lecznicze, mogące nawet przywracać życie. Jest więc tajemnica, nadprzyrodzone moce i niezwykła historia dorastania młodego chłopca. Poruszający jest obraz rodziny Miezynków, zastępczej matki i ojca, którzy poświęcają całe swoje życie i siły na wychowanie sierot i porzuconych dzieci. Niełatwy kawałek chleba, ale inwestycja w miłość prędzej czy później przyniesie dobre owoce. Nie jest to jednak idylla. Gdzieś tam w tle toczy się ciemna historia alter ego Baltazara, Wojtka, który urodził się w tym samym dniu co on. Co się stanie, kiedy skrzyżują się ich wzajemne drogi życiowe? Czy zawsze musi być tak, że jak się coś naprostuje, to diabeł to zepsuje? Ale jak inaczej miałaby się zakończyć ta niezwykle ciekawa i życiowa opowieść?

środa, 3 lipca 2019


Roman Brandstaetter

BARDZO KRÓTKIE I NIECO DŁUŻSZE OPOWIEŚCI

Roman Brandstaetter to mój mistrz, który zaraził mnie fascynacją do Biblii. Choć nigdy nie miałem okazji go spotkać osobiście, wyczuwam jego bliskość i obecność w poznańskim śródmieściu. Gdzieś tu przemierzał ulice, zachodził do klasztoru dominikanów, mieszkał w bloku na Winogradach. Jednak jego opowieści zebrane w króciutkie i nieco dłuższe formy opisują świat przedpoznański. Dotykają żydowskiej tożsamości, przedwojennego dzieciństwa spędzonego w żydowskim Tarnowie, powojennych losów w literackim Krakowie i wyjazdów leczniczych do Zakopanego. Świat Brandstaettera to życie literackie w powojennej Polsce. To życie, które toczy się w kawiarniach, na spotkaniach towarzyskich, w domach pracy twórczej. Wszyscy się tam znają, wspierają, pomagają jak mogą, walczą z cenzurą i dotkliwą biedą. To życie, które odeszło i zniknęło w niepamięci współczesnego świata. Najbardziej jednak zafascynowała mnie historia przedwojennego Żyda - kolejowego złodziejaszka, który w tarnowskim więzieniu doznał olśnienia i postanowił pisać powieści. Widać, że każdy z nas ma szansę zaistnieć na kartach historii literatury.