niedziela, 1 stycznia 2023












Mirosław Miniszewski

OPOWIEŚCI ZE WSI OBOK

W książce obok której nie da się przejść obojętnie bardzo nietypowa sytuacja. Narrator z doktoratem z filozofii szukający zajęcia, a egzystujący obecnie na podlaskim odludziu, został zatrudniony przez miejscowego młynarza - biznesmena okrutnika w charakterze taniej siły roboczej i zaprzęgnięty żelaznym łańcuchem do młyńskiego koła... 

Te i inne niesamowite historie przez które przewijają się zjawy, bagienne potwory, diabły z piekła rodem i pokutnice nawiedzające spokojnych mieszkańców podlaskiej wsi tworzą fantastyczny, pełen czarnego humoru pejzaż współczesnej polskiej prowincji, tak zwanej "wschodniej ściany". Pejzaż ów dopełniają stada nienawistnych faszystów, krypto homoseksualistów, miejscowych transwestytów, krwiożerczych myśliwych, tępych urzędników z powiatu i gorliwych funkcjonariuszy państwowych. Biada obcemu, który nieopatrznie, tudzież przypadkiem zapuści się w te mroczne strony i drogę zagubi, lub zło czyniąc będzie chciał przemieniać miejscowe zwyczaje. Tam mu ni proboszcz, ni Mała Chechła, ani Baba Chwałpa Bandu straszne krafty czyniąca już nic pomóc nie może.

Trudno powieść Miniszewskiego jednoznacznie zakwalifikować i ocenić. Krótkie opowiadania raz bawią do łez, nieraz poruszają do przemyślenia, a czasem niestety są po prostu ,,od czapy". Jak w krzywym zwierciadle przeglądają się tam nasze polskie współczesne przywary, nasze stosunki międzyludzkie, nasza hipokryzja, świętoszkowatość i politykierstwo. To duży plus. Jednak im dalej w las tym ciemniej, a bagno coraz większe. Najlepiej nie czytać tej książki na jednym wydechu, bo można się zakrztusić. Lepiej czytać w odcinkach z kilkudniową przerwą. Warto przy tym zrobić sobie kogel-mogel z pięciuset jaj według przepisu pani Wali. Wtedy rozrywka jest bardziej wysmakowana i przyniesie większe zadowolenie.

niedziela, 18 grudnia 2022









Saša Stanišić

SKĄD

Tytuł książki Sašy Stanišića powinien mieć znak zapytania: "Skąd?" Cała ta autobiograficzna opowieść jest w zasadzie jednym wielkim pytaniem, które autor zadaje sam sobie: skąd pochodzę? Jak sam pisze urodził się w deszczowy dzień 7 marca 1978 roku w Visegradzie nad Driną. Jako młody chłopak dorastał w Jugosławii i czuł się Jugosłowianinem. Wojna, która rozpętała się na Bałkanach w 1992 roku zmieniła wszystko. Wraz z rodzicami został zmuszony do ucieczki z kraju i wyjazdu do Niemiec, do Heidelbergu. Tu musiał określać swoją tożsamość na nowo. Dla Niemców był jedynie kimś, kto ma ,,śmieszne znaczki” nad nazwiskiem. Po latach, jako dojrzały mężczyzna wraca do Bośni, by odszukać swoje korzenie. Stanišić przyznaje, że jego pochodzenie najlepiej określają obie babki (jedna Serbka, druga bośniacka muzułmanka), a zwłaszcza matka ojca, czyli Kristina. To też opowieść o jej życiu, o odwadze, śmiałości, o tym jak, niczym szef lokalnej mafii, rządziła całą rodziną. 

Autobiografia jest dość trudna w odbiorze, składa się z wielu obrazków, reminiscencji, przemyśleń. Gdzieś w głębokim tle jest też okrucieństwo wojny w Bośni i jej bezsens. A jednocześnie jest to też zarys świata rodzinnych historii, niezwykłych tradycji i zwyczajów, gdzie realia mieszają się z legendami. Bonusem książki jest niebanalne zakończenie, do tworzenia którego autor zaprasza samego czytelnika. Sami możemy stworzyć opowieść i ją zakończyć.

Myślę, że duże brawa należą się też tłumaczce Małgorzacie Gralińskiej, która nie miała łatwego zadania tłumacząc z języka niemieckiego historię pełną serbsko-bośniackich zawiłości.

środa, 7 grudnia 2022

 











Paul Evans

DOSKONAŁY DZIEŃ

Czy można naprawić swoje życiowe błędy wiedząc ile zostało nam jeszcze czasu do końca naszego życia? Na tej kanwie opiera się książka Paula Evansa ,,Doskonały dzień". Robert Harlan ma kochającą żonę, małą córeczkę i perspektywy awansu w pracy. Wszystko jednak się zmienia, gdy z hukiem zostaje zwolniony z pracy w stacji radiowej. Popada w depresję z której próbuje go wydobyć żona Allyson. To ona namawia go, by spełnił swoje marzenia i został pisarzem. Robert pisze książkę, która de facto opowiada o przeżyciach Allyson. Niespodziewanie powieścią jest zainteresowane poczytne wydawnictwo, które chce wypromować książkę Roberta na bestsellerowy hit. Życie Harlana jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gwałtownie się przemienia. Czy jednak osobisty sukces i szczęście będzie tożsame ze szczęściem rodzinnym? Czy sława i pieniądze nie zagubią tego, co w życiu jest najważniejsze, czyli relacji z najbliższymi? Czy jedyny ratunek może nadejść prosto z nieba?

Powieść wydaje się być schematyczna, a koniec łatwy do przewidzenia. Jednak ta cała prostota ma w sobie niezwykły urok, a wartka akcja i krótkie rozdziały sprawiają, że książka wciąga i czyta się ją bardzo szybko. Interesujące może być pytanie: na ile zapisane w powieści historie mają autobiograficzne odzwierciedlenie? Jak na książkę zareagowała Keri, żona Evansa, której ta powieść jest zadedykowana? 

Warto po tę książkę sięgnąć, żeby poprawić sobie nastrój, zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia.

wtorek, 6 grudnia 2022









Allen Eskens

POGRZEBANE ŻYCIE 

Ciekawy koncept: czy studencka praca zaliczeniowa z zajęć z biografii może odmienić czyjeś życie? A może nie tylko jedno? Joe Talbert nie ma łatwego życia: matka alkoholiczka, autystyczny brat i finansowe problemy, które pod znakiem zapytania stawiają dalsze studiowanie na Uniwersytecie w Minnesocie. Niewinnie zapowiadająca się praca zaliczeniowa  zawiedzie Joe do domu opieki w Richfield gdzie pozna Carla Iversona, więźnia cierpiącego na raka trzustki. Iverson odsiedział trzydzieści lat w izolatce więziennej będąc oskarżonym i skazanym za gwałt i morderstwo popełnione na nastoletniej dziewczynie. Będący już na progu śmierci staruszek obiecuje Joemu wyjawić prawdę o swoim życiu. Od tego momentu zaczyna się fabularna jazda bez trzymanki. 
Książka wciąga i czyta się ją ekspresem, choć fabuła i jej zakończenie jest łatwe do przewidzenia. Autor Allen Eskens, uczestnik letniego kursu dla młodych pisarzy stanu Iowa, odrobił bardzo dobrze zadanie domowe i stworzył zgrabną powieść kryminalną trzymającą się wszystkich klasycznych schematów. Mamy tajemnicę, niewyjaśnioną zbrodnię, podwójne dno, podkręcane tempo i zwroty akcji. Na wyróżnienie zasługuje rozbudowany portret socjologiczny głównego bohatera. To duży plus. Dzięki temu książka z pewnością zasługuje na miano interesującej i godnej polecenia.

piątek, 25 listopada 2022

 








Nina George

KSIĘGA SNÓW

Historia Henrego, Sama i Eddie. Po części także Meddie i Mariefrance. Każde z nich (może poza 13-letnim Samem) patrzy w swoją przeszłość i czegoś żałuje. Dopiero nieszczęśliwy wypadek Henrego i to, że pozostaje w śpiączce staje się pretekstem do odkrywania przez bohaterów powieści prawdy o prawdziwym szczęściu. Podróż w poszukiwaniu miłości utkana jest z wewnętrznych monologów, retrospekcji, filozoficznych przemyśleń, alternatywnych zdarzeń. Odbywa się w konwencji snu gdzieś na granicy życia i śmierci. Nie jest to może zbyt porywająca fabuła, ale nadzieja, która niczym cienka niteczka wisi nad losami Henrego, a także Meddie jest tym, co nie pozwala oderwać się od lektury. 

Dużo mądrości w tej książce. Dużo też żalu do tego, czego nie da się już odwrócić, naprawić, przeżyć raz jeszcze. 

,,Księga snów" to jedna z tych książek, którą po skończeniu czytania trudno tak od razu odłożyć na półkę. Ta powieść zostaje na dłużej z czytelnikiem.

poniedziałek, 7 listopada 2022


 






Magdalena Okraska

NIE MA I NIE BĘDZIE


,,Nie ma i nie będzie" - to dołujący wręcz tytuł, który sugeruje, że optymizmu w tej lekturze nie należy się spodziewać. Magdalena Okraska podjęła się całkiem interesującej misji zwiedzenia i opisania miast, osiedli które za czasów PRL-u tętniły życiem, a teraz po zamknięciu kopalni, czy kombinatów - molochów zamierają i niszczeją. Autorka opisuje m.in. Wałbrzych, Tarnobrzeg, Myszków, Włocławek, Ozorków, Będzin. Schemat opisów jest bardzo podobny. Była kiedyś fabryka, która zatrudniała tysiące pracowników, powstawało osiedle z wielkiej płyty, przedszkole, stołówki, kino. Nastała gospodarka rynkowa, zakład upadł, stołówki zlikwidowano, kino zamknięto. Nie ma nic poza blokowiskiem i sklepami ,,Żabki". Młodzi uciekają z takich miejsc, zostają sami emeryci. Taki obraz wyłania się niemal z każdej relacji - wycieczki.

W tych wszystkich opowieściach zabrakło mi odrobiny reporterskiego zacięcia, intrygujących historii ludzi, którzy choćby jak pan Zbyszek z Wałbrzycha mają rzeczywiście coś interesującego do wspominania. Na marginesie ,,Nie ma i nie będzie - węgla. Wałbrzych" to najciekawszy rozdział całej książki. To, że autorka przemoczyła sobie buty podczas włóczęgi i znalazła adres pani, która już nie żyje i która mogła mieć coś interesującego do opowiedzenia jest już dla mnie jako czytelnika mniej ciekawe. Trochę szkoda, bo tematyka mnie zainteresowała i zachęciła do lektury. Niestety z książki niewiele wyniosłem, poza dołującym przekonaniem, że dobrze to już było kiedyś i lepiej nigdy nie będzie.

piątek, 4 listopada 2022


 






Serhij Żadan

HYMN DEMOKRATYCZNEJ MŁODZIEŻY

Według opisu z okładki ,,Hymn demokratycznej młodzieży" to liryczna opowieść o okrutnej, a niekiedy zabawnej rzeczywistości postsowieckiej Ukrainy. Na ten opis dałem się ,,złapać" w czytelnicze sidła i przyznać muszę, że nie żałuję tego ani trochę. Ten groteskowy hymn Serhija Żadana niczym punckowo-rockowa ballada wiedzie po meandrach autorskiej myśli, która próbując oddać realia współczesnego życia gdzieś w okolicach Charkowa ucieka w przeróżne przemyślenia, opisy, dygresje, zasłyszane historyjki i wspomnienia w sześciu opowiadaniach zawarte. Bywa to wszystko  niekiedy przegadane, ale też i pourywane, niedokończone, czasem przynudnawe, ale też i zabawne do rozpuku. Szybka akcja, migawki, skojarzenia i przydługie wywody zdaje się donikąd nie prowadzące. A jednak to wszystko ma swój koloryt i przykuwającą uwagę  myśl przewodnią: jak się odnaleźć w realiach współczesnego świata, w tym na wpół dzikim, na wpół karykaturalnym wymiarze wolnorynkowej gospodarki rodzącej się na gruzach postsowieckiego społeczeństwa. 

Autorowi jestem ogromnie wdzięczny za opis biznesowych perypetii braci Lichujów i wyprawy ich siostrzeńca Iwana na ekumeniczny kongres do Budapesztu. Dawno już tak się nie uśmiałem jak podczas tej lektury.