środa, 3 lipca 2019


Andre M. Schenkel 

DOM NA PUSTKOWIU 

,,Dom zły" po niemiecku. Czasy powojenne, dziwna rodzina Dannerów, dom na odludziu, nowa, młoda dziewczyna najmująca się jako pomoc domowa, noc, krzyk i siekiera. Tak zaczyna się wielka tragedia w której śmierć zbiera wielkie żniwo. Potem następuje cisza. Czy ktoś wie co się stało tej nocy w domu Dannerów? Podejrzanych jest wielu, ale kto zabił i co ważniejsze dlaczego? W obliczu ludobójstwa na Wołyniu, holokaustu i całej okropności II wojny światowej ta historyjka kryminalna, która rozgrywa się na niemieckiej prowincji jakoś nie bardzo porywa i wzrusza. Szkoda.


Jocelyne Saucier

PTAKI PADAŁY DESZCZEM 

To co na pewno zapamiętam z tej książki to porażający obraz wielkich pożarów lasów w Ontario. Trudno uzmysłowić sobie jak wielkim żywiołem jest ogień, który ogarnia i pożera wszystko co znajduje się na jego drodze: drzewa, domy, zwierzęta, ludzi. Nie ma przed nim praktycznie ucieczki. Są jednak tacy, którym udało się przejść przez to piekło, na przykład Ted Boychuck. Czy po siedemdziesięciu latach można trafić na ślad jego historii? 
Jednak główna warstwa fabularna to historia przyjaźni Toma i Charliego, dwóch odludków, samotników, którzy przed jazgotem życia ukryli się w głębi puszczy. Tam mają wszystko, co jest im potrzebne do szczęścia. Przede wszystkim święty spokój. Zostanie on jednak zakłócony gdy niespodziewanie pojawią się dwie kobiety. Wpierw fotografka szukająca śladów po historycznych pożarach, potem zaś staruszka Marie-Deseigne, która prawie całe dorosłe życie spędziła w szpitalu psychiatrycznym. Czy ta czwórka odnajdzie dla siebie swoje nowe role i nowe miejsce w świecie? Polecam.
 


MAŁE EKSPERYMENTY ZE SZCZĘŚCIEM. 

Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4


DOPÓKI ŻYCIE TRWANowy sekretny dzinnik Hendrika Groena, lat 85


Czy wesołe jest życie staruszka? Czy życie emeryta w domu spokojnej starości w bogatej Holandii może być spełnieniem marzeń o godnej i wygodnej jesieni życia? Zapis pamiętnikowy przedstawia świat domu opieki dla osób starszych, którego my wciąż w sile wieku jeszcze czytelnicy nie znamy zbyt dokładnie, którego nawet nie bardzo możemy sobie wyobrazić. Bo w zasadzie po co? Nas ten świat jeszcze nie dotyczy. Ale dotyczyć będzie. Na pewno.
Autorem książki jest podobno sam Hendrik Groen (nie będziemy dociekać, czy to prawda), który skończył 83 lata i dolicza każdy kolejny kwartał do swego stażu na tym świecie. W otoczeniu gromadki przyjaciół pensjonariuszy zakłada tajne stowarzyszenie, którego celem jest przetracanie gromadzonych latami oszczędności na ostatnie przyjemności życiowe jakie im jeszcze zostały. Głównie chodzi o doznania kulinarne i degustowanie drogich potraw w egzotycznych restauracjach. Może być przy tym niezły ubaw? Może. Cóż jednak z tego. Oprócz łez ze śmiechu pojawiają się i łzy smutku. Nieuchronność końca towarzyszy tej opowieści przez cały czas. 

Donna Tartt

SZCZYGIEŁ 

Obraz Fabritiusa ,,Szczygieł" jest niewielki, za to powieść Donny Tartt dość opasła. Mały chłopiec Theo w jednym momencie zostaje sierotą i trochę przypadkowym posiadaczem cennego obrazu. Te dwa fakty będą rzutować na jego całe dalsze życie. 
Trochę nuży mała przebojowość Theo, brak zdecydowania i poddawanie się bierne fali życia jakie rzuca go z bogatego domu szkolnego przyjaciela do beznadziejnej pustki Las Vegas. Ciekawiej robi się w życiu chłopaka, gdy staje się mężczyzną i wraca do Nowego Jorku by zająć się nieco pokątnym handlem antycznymi meblami. Pojawia się wielka młodzieńcza miłość i w zasadzie można by było odtrąbić szczęśliwe zakończenie. Ale wciąż istnieje problem ,,Szczygła". To o ten obraz zaczyna się niebezpieczna, kryminalna gra, która swój finał znajduje w Amsterdamie. Z dużym poczuciem ulgi dobrnąłem do końca powieści. Raczej więcej już do niej nie wrócę.  

Cezary Łazarkiewicz

TU MÓWI POLSKA. 

Reportaże z Pomorza


Pomorze Zachodnie to bardzo dziwna kraina. Po wojnie wycięto jej historię, a ta, która zaczęła się tu tworzyć na nowo jakoś nie bardzo mogła się w to miejsce wpasować. Na przykład miasto Szczecin dopiero po pięciu dekadach zaczyna na nowo szukać swojej tożsamości. Poligon NATO w Drawsku wbrew oczekiwaniom nie stworzył nowych miejsc pracy, za to miejscową atrakcją stało się wysypisko śmieci na które trafiają żołnierskie konserwy, a czasem zagubione banknoty. Są ludzie, którzy mają wizję, zapał i chęć tworzenia, ale tracą wiarę, albo nie ma kto kontynuować ich dzieła. Dziwny marazm. Z tego wszystkiego, jak z mgły wyrasta patologia: seryjny gwałciciel, strażacy - podpalacze, pazerny komornik bez skrupułów, były zomowiec, co jak przyłoży pałką, to zabije, dyrektorka szkoły terroryzująca regulaminem swoich pracowników, strażnik więzienny co znęcał się nad więźniami. Czytam o tym wszystkim i przypominam sobie, że już kiedyś o tym czytałem w prasie, widziałem w telewizji. Dziwny świat, dziwni ludzie. A to Polska przecież.  



Louise Booth

BILLY. Kot, który ocalił moje dziecko


Coś dla zwolenników wyższości kotów nad psami. Wzruszająca, autentyczna opowieść o niesamowitej przyjaźni autystycznego chłopca i kota Billego. Jest to historia opowiedziana przez matkę, która musiała być na tyle silna, aby stawić czoło niezwykle trudnej rzeczywistości: chorobie syna, kasandrycznym wieścią lekarzy, społecznemu ostracyzmowi, przeprowadzce do Szkocji i samotności w nowym, nieznanym otoczeniu. W tym wszystkim największym jej sojusznikiem i najlepszym pomocnikiem okazał się kot przygarnięty ze schroniska. Kot, który od razu wiedział jakie ma zadanie do wypełnienia w tej rodzinie. Aż łezka w oku się skręca.  



Stephan Orth 

COUCHSURFING W ROSJI. 

W poszukiwaniu rosyjskiej duszy


Młody niemiecki dziennikarz Stephan Orth wyrusza na trzy tygodnie w głąb największego państwa świata. Zaczyna od Moskwy, aby przez anektowany Krym i niespokojne Zakaukazie południowym szlakiem ocierającym się o stepy Mongolii dotrzeć do Władywostoku. Do przenocowania wystarczy mu kawałek podłogi lub zwykła kanapa. Takie są zasady couchsurfingu. W podróży jednak nie są najważniejsze krajobrazy i mijane egzotyczne miejsca, ale ludzie, których Orth spotyka, u których nocuje, którzy oferują mu podwózkę. Ci ludzie, to niezwykłe historie, które nieustająco dziwią młodego przedstawiciela zachodniego świata, który musi się zmierzyć z realiami postsocjalistycznej mentalności. Na miejscu Ortha dziwiłbym się zapewne trochę mniej, co jednak nie przeszkadza mi uważać, że książka jest fascynująca i połykana na jednym wydechu.