poniedziałek, 8 maja 2023


 






Matt Witten

ŻYCZĘ MU ŚMIERCI

Kto komu życzy śmierci? 

Susan Lentigo ma za sobą traumatyczne doświadczenie morderstwa dokonanego na jej 6-letniej córeczce Amy.  I chociaż FBI znalazło mordercę, dotychczasowe życie Susan legło całkowicie w gruzach. Po dwudziestu latach przychodzi wiadomość, że w więzieniu w Dakocie Północnej zostanie wykonany wyrok śmierci na skazanym przez sąd więźniu. Susan wyrusza sama w daleką podróż na drugi koniec Stanów Zjednoczonych by być przy wykonywaniu wyroku. Podróż jednak okazuje się być wielkim wyzwaniem pełnym niespodziewanych wypadków. Szukająca ukojenia matka nie tylko musi zmierzyć się z przeciwnościami losu, ale zaczyna mieć też wątpliwości co do tego, kto naprawdę był winnym śmierci jej córki.

Dobrze napisany kryminał, który bardzo szybko się pochłania. Kiedy w połowie czytania wydaje się, że wszystko jest już pozamiatane, warto doczytać do końca. 

Być może cała ta historia brzmi nieprawdopodobnie, ale jak sam autor wyjaśnia w posłowiu materiały do książki zbierał ze studiowania autentycznych przypadków. I dlatego dreszczyk emocji jest silniejszy.

piątek, 28 kwietnia 2023

 








Colin Thubron

AMUR. MIĘDZY ROSJĄ A CHINAMI

,,Amur zdaje się nieuchwytny. Nawet pochodzenie jego nazwy pozostaje niejasne. Zachód postrzega go jako odległy i niedostępny; mało kto o nim słyszał". 


Angielski pisarz i  podróżnik - Colin Thubron stara się  uzupełnić naszą wiedzę o jednej z największych rzek świata. Nie jest to jednak zwyczajna wyprawa samotnego turysty. Począwszy od konnej wyprawy z mongolskich bagien Thubron zmaga się z przeciwnościami srogiego klimatu, kontuzją stopy, biurokratyczną machiną pogranicznych kontroli a nawet podejrzeniami o szpiegostwo. Ma przed sobą do pokonania prawie trzy tysiące kilometrów zanim dotrze nad wybrzeże Morza Ochockiego. Rusza w podróż zaopatrzony w bogatą wiedzę na temat historii, politycznych zawiłości granicy rosyjsko-chińskiej, ale i także wiedzy etnograficznej i przyrodniczej. 

Nie jest to powieść typowo przygodowa. Opisy rosyjskiego i chińskiego brzegu rzeki Amur skłaniają do smutnej refleksji, że brutalna ingerencja polityki, czy chęci ekonomicznych zysków niszczy to, co naturalne, co od wieków było zgodne z naturą. 

Szkoda wielka, że do książki nie zostały dołączone zdjęcia z wyprawy. A może to specjalny zabieg, by pobudzić  naszą wyobraźnię? Dla mnie czytelnicza podróż z Colinem Thubronem (Tu-be-longiem - jak go nazywał chiński przewodnik Liang) była fascynującym wyzwaniem. Wiele z nie wyniosłem. 

wtorek, 18 kwietnia 2023


 






Filip Hagenbeck

ZWYCZAJNY SZPIEG. WSPOMNIENIA

Wspomnienia szpiega z czasów PRL-u wydawać by się mogły, że zapowiadają fascynującą lekturę. Drobny szkopuł - dopisek ,,zwyczajny" nie jest tu bez znaczenia. Filip Hagenbeck (o ile to prawdziwe imię i nazwisko autora) nie ukrywa przed czytelnikiem, że na żadną sensację w stylu Jamesa Bonda nie ma co liczyć.  Wspominane historie są raczej nudną wyliczanką kolejnych punktów z życiorysu młodego socjologa, który na ochotnika zgłasza się do pracy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i ot, tak jakby od niechcenia zostaje skierowany na szkolenie wywiadowcze do ośrodka pod Szczytnem. Po szkoleniu zajmuje się żmudną pracą biurowego analityka, do czasu, aż nie dostanie intratnej propozycji wyjazdu na placówkę konsularną do stolicy Nigerii - Lagos. 

Bardziej niecierpliwy czytelnik może od razu podarować sobie pierwsze 200 stron książki i zacząć czytać jedyne co jest w niej ciekawe, czyli opis pracy w polskiej ambasadzie w Nigerii. A jest tam kilka niezłych smaczków i interesujących przeżyć. Jest w tym co prawda wiele przechwałek i autorskiego samozadowolenia z pokonania ,,nieoczekiwanego", które potrafiło zaskakiwać, ale i tak warto poznać pracę polskiej dyplomacji w Afryce opisywanej od strony zawodowej kuchni. 

Do wydawnictwa Czarna Owca, które dotychczas sobie bardzo ceniłem mam żal, że wypuściło książkę w której roi się od błędów przepuszczonych przez korektę. Szpieg Hagenbeck chwalił się, że w ministerstwie w czasach PRL-u starano się bardzo zwracać uwagę na poprawną językowo redakcję służbowych notatek. Cóż, może nie wszystko w PRL-u było aż takie złe...








Delia Owens

GDZIE ŚPIEWAJĄ RAKI

Historia losów dziewczynki o imieniu Kya, która porzucona po kolei przez wszystkich członków rodziny musiała wychowywać się sama na mokradłach u wybrzeży Północnej Karoliny. Dziewczyna z Bagien - tak o niej opowiadają miejscowi, dla których to na wpół dzikie dziecko zaczyna obrastać w miejscową legendę. Kya boi się ludzi i od nich stroni, a jednocześnie tęskni za miłością i potrzebą kochania. Ufa jedynie przyrodzie, którą zna i rozumie, a zwłaszcza ptakom, które ją fascynują. Odkrywa w sobie artystyczną, wrażliwą duszę. Z czasem, gdy dorośnie przekona się, że miłość może mieć różne oblicza i potrafi boleśnie ranić. 

To jedna część powieści. Druga ma wątek kryminalny. O śmierć młodego chłopaka, którego zwłoki znaleziono pod wieżą obserwacyjną na bagnach zostaje oskarżona właśnie Kya, która była z nim widywana. Ława przysięgłych musi rozpatrzyć w sądzie czy poszlaki wiodące do Dziewczyny z Bagien są uzasadnione, czy raczej powstały na bazie uprzedzeń ludzi z miasteczka.

Powieść wciąga i przez swoją niejako dwuwątkowość nie pozwala oderwać się od lektury. To plus. Kontrowersyjna zaś jest sama bohaterka, której jako małej dziewczynce zaczynamy kibicować i serdecznie współczuć, ale później, gdy dorasta na młodą dziewczynę coraz trudniej zrozumieć nam jej postępowanie i obsesyjną izolację od ludzi, którzy chcą jej pomóc. Książka jest jednak piękną opowieścią o ludziach oswojonych, zaprzyjaźnionych wręcz z dziką przyrodą, żyjących według własnych, przez  nikogo nie narzucanych reguł. I choć to fikcja, to któż z czytelników tej książki nie chciałby choć raz o zachodzie słońca tańczyć na boso z mewami na plaży i wsłuchiwać się w rytm bicia własnego serca zgrany z rytmem uderzających o brzeg fal morskich...

poniedziałek, 27 marca 2023

 








Fredrik Backman

MĘŻCZYZNA IMEINIEM OVE

Czy można być bardziej irytującym mężczyzną niż marudny, obrażony na cały świat wdowiec, który stracił ostatni cel w życiu, gdy został odesłany na emeryturę? A jednocześnie, czy można być prostolinijnym, prostodusznym i uczynnym staruszkiem, który postrzega świat jedynie w kategoriach czarno-białych? W jednym i w drugim przypadku mowa o głównym bohaterze książki Fredrika Backmana - czyli o Ove. Mężczyzna imieniem Ove, mieszkający w domku z małym ogródkiem na osiedlu podobnych domków stosuje w życiu proste zasady. Albo coś jest zakazane, jak zakaz wjazdu samochodów na osiedlową uliczkę i wtedy należy się do zakazu bezwzględnie stosować, albo coś jest tak dobrego, jak marka samochodu Saab, i wtedy nie należy tego nigdy zmieniać. Świat prostych zasad Ovego kończy się wraz ze śmiercią żony Sonji. Ove nie widzi już sensu życia i postanawia umrzeć. Jednak próbę samobójczą przerywa pewien gamoń, który nie umie prawidłowo zaparkować samochodu z przyczepką oraz jego żona Parveneh, która ośmieli się zapukać z prośbą o pomoc do drzwi mieszkania Ove. Od tego momentu życie głównego bohatera nabierze nowego kolorytu. 

Chociaż wcześniej widziałem już film (w szwedzkiej wersji) dałem się ponieść książkowej powieści i bez oporu popłynąłem z jej nurtem. Im bardziej zanurzamy się w historię życia Ove, tym bardziej irytujący staruszek przemienia się w kogoś, komu kibicujemy i w pełni współczujemy. Przyzwyczajmy i oswajamy się z nim jak osiedlowy kot, przybłęda. Odkrywamy w nim drugie, pełne dobroci i bezgranicznej uczciwości oblicze. 

Książka może nie chwyciła mnie jakoś za serce i nie wzbudziła odruchu wzruszenia, ale przyniosła wiarę w to, że dobro czynione drugiemu człowiekowi powraca. Zacząłem się nawet zastanawiać ile we mnie samym jest z Ove i na ile sam jestem jeszcze w stanie zmienić malkontenctwo w coś pożytecznego dla innych.

czwartek, 16 marca 2023

 











Keith Gessen

STRASZNY KRAJ

Andriej ma sześć lat gdy wraz z rodzicami i starszym bratem Dimą opuszcza Związek Radziecki i wyjeżdża na stałe do Nowego Jorku. Wraca do Moskwy po dwudziestu siedmiu latach by zająć się dobiegającą osiemdziesiątki babcią Sewą Efraimową, która niedomaga i ma pierwsze oznaki demencji. Jest rok 2008, a pogrążona w drapieżnym kapitalistycznym i paragangsterskim amoku Moskwa w niczym nie przypomina jego sentymentalnych, osnutych na klasycznej, rosyjskiej literaturze wyobrażeń o ojczystej krainie. Sama babcia wmawia wnukowi, że Rosja to "straszny kraj". Andriusza zostaje zmuszony do konfrontacji z brutalną rzeczywistością miasta, brakiem większej gotówki, poczuciem osamotnienia i znalezieniem przyzwoitego zajęcia. Ponadto opieka nad staruszką jest bardzo wymagająca i kłopotliwa. Minie wiele miesięcy zanim Andriej  przełamie pierwsze bariery i pozna ludzi, dzięki którym zacznie dostrzegać, że życie w Moskwie może być na swój sposób interesujące.


Niestety, wbrew opisom na okładce książka sama w sobie nie jest ani tak pasjonująca, ani tak zabawna, żeby nie można było się od niej oderwać. Humoru w niej tyle co na babcine lekarstwo, a akademickie dyskursy autora o systemie szkolnictwa wyższego zwyczajnie nużą czytelnika. Niemniej fabuła stopniowo wciąga, a finał warty jest dobrnięcia do końca książki. 


Dla mnie ta powieść miała swój dodatkowy walor sentymentalny. Miałem możliwość dwukrotnego pobytu w Moskwie mniej więcej w tym samym czasie, co fabuła książki. Opisane w niej sytuacje dają rzeczywisty, prawdziwy obraz stolicy Rosji, który dla ,,inostrańca" może być prawdziwym szokiem. Dodatkowo, dziś w dobie rosyjskiej agresji na Ukrainę, tytuł książki nabiera niemalże symbolicznego znaczenia.

poniedziałek, 6 marca 2023

 











Gulbahar Haitiwaji

OCALAŁA Z CHIŃSKIEGO GUŁAGU

"Rozbito moją duszę. Najpierw w areszcie, a potem w obozach". Te słowa zostaną ze mną po przeczytaniu relacji Gulgahar Haitiwaji, która opisuje swoją ponad dwuletnią gehennę w chińskich obozach reedukacyjnych. 

Haitiwaji jest Ujgurką, czy przedstawicielką dumnego narodu zamieszkującego prowincję Sinciang, czyli zachodnio północne tereny państwa chińskiego. Już samo bycie Ujgurem jest powodem dla którego władze chińskie mogą zacząć prześladować swojego obywatela. Hatiwaji, choć przebywała na emigracji we Francji podstępem została zwabiona do Chin i tam aresztowana, a później oskarżona i skazana nie za swoje winy, ale za działalność opozycyjną swojego męża oraz córki. Cały opis perfidnych tortur, którym poddaje się skazanych na tak zwaną reedukację w pseudo szkołach brzmi jak rodem z książek Georga Orwella. Tym bardziej jest to przerażające, że opis pochodzi z lat 2016-2017. Zapewne obozy reedukacyjne, czyli de facto gułagi istnieją w prowincji Sinciang po dzień dzisiejszy. 

Prawda poraża i choć koszmar autorki, dzięki nagłośnieniu całej sprawy w Europie już się zakończył, to dla tysięcy ujgurskich kobiet i mężczyzn trwa on nadal. Dobrze, że ta książka otwiera nam oczy na krzywdę  narodu, którego Chińczycy starają się zatrzeć z map i pamięci świata.