poniedziałek, 23 października 2023









Sławek Gortych

SCHRONISKO KTÓRE PRZETRWAŁO

Nie każdy autor, który ma dobry pomysł na fabułę potrafi ją umiejętnie przelać na papier. Tak chyba jest w przypadku Sławka Gortycha i jego powieści ,,Schronisko, które przetrwało". Choć pomysł fabularny młodego pisarza wydaje się być intrygujący, to forma jego przedstawienia pozostawia już wiele do życzenia.
Mamy zatem w fabule popularne w Karkonoszach schronisko Odrodzenie, mamy wątek historyczny dotyczący czasów II wojny światowej i okresu powojennego, mamy też wątek kryminalny związany z kilkoma zabójstwami i oczywiście na deser wątek romantyczny (coś w sam raz dla tęskniących za płomiennym romansem czytelniczek). Rozdziały historyczne opowiadające o nazistowskiej przeszłości schroniska są chyba najciekawsze. Współczesne perypetie bohaterów nie bardzo kleją się w spójną i wiarygodną całość. Ile bowiem lat musiałby mieć Pavel Svoboda i jego matka w czasach zarządzania schroniskiem przez Justynę Skałę, żeby ich wątki można było powiązać z przeszłością? I jeszcze te zupełnie niepotrzebne tłumaczenia na język polski czeskich zwrotów powitalnych. Czułem się trochę jak małe dziecko, któremu łopatologicznie trzeba wszystko tłumaczyć.


Co zasługuje na plus? To opisy karkonoskiej przyrody. Aż chciałoby się natychmiast sięgnąć po plecak i wyruszyć z Karpacza na górskie szlaki.

poniedziałek, 9 października 2023















Jørn Lier Horst

SPRAWA 1569

Bardzo dobry kryminał. Nie często zdarza mi się tak wysoko ocenić powieść kryminalną. I nie chodzi mi tu o błyskotliwą fabułę, niespodziewane zwroty akcji, czy makabryczne, krwawe zbrodnie. Nic tu takiego nie ma miejsca.
Komisarz William Wisting, który w zasadzie szykuje się już na emeryturę niespodziewanie staje się adresatem anonimów, które sugerują, że w sprawie kryminalnej o sygnaturze archiwalnej 12-1569/99 sprzed piętnastu laty być może podczas procesu sądowego skazano niewłaściwą osobę. Wisting przerywa swój urlop i przeszukując archiwa zanurza się w historię morderstwa młodej dziewczyny. O zabójstwo został wówczas oskarżony jej chłopak Danny Momrak z którym zerwała.

Co jest takiego wybitnego w tej powieści kryminalnej autorstwa Jorn Liber Horsta? Przede wszystkim autentyczność. Autor pokazuje mozolną, pedantyczną wręcz pracę policji, która badając okoliczności zbrodni musi brać pod uwagę różne scenariusze, przesłuchiwać wszystkich, nawet najmniej istotnych światków, tworzyć oś czasową zdarzenia, analizować takie rzeczy jak na przykład zużycie prądu w mieszkaniu. Dopiero drobiazgowa analiza i eliminacja błędów w śledztwie może doprowadzić do wyjaśnienia sprawy. Komisarz Wisting, to postać z krwi i kości, z jednej strony doświadczony śledczy ze swoimi problemami zdrowotnymi, z drugiej ojciec i dziadek, który opiekuje się córką i wnuczką. Nie ufa zbyt łatwo przesłuchiwanym świadkom i to pozwala mu snuć przypuszczenia co do prawdziwego oblicza intrygi w którą został umyślnie wplątany. A zakończenie, jak zwykle jest zaskakujące i niespodziewane.
To naprawdę bardzo dobry kryminał...

piątek, 22 września 2023


 






Georgi Gospodinow
SCHRON PRZECIWCZASOWY


Georgi Gospodinow wyrusza na poszukiwanie minionego (straconego?) czasu. Nie jest to odkrywcze przedsięwzięcie. Każdy z nas im bardziej się starzeje, tym mocniej będzie tęsknił do czasów młodości? Czemuż by nie zastosować takiej terapii w przypadku osób chorych na alzheimera? Niejaki Gaustyn otwiera w Zurichu klinikę przeszłości, gdzie pacjentów umieszcza się w specjalnie urządzonych pokojach z lat 60-tych, 50-tych, a nawet przygotowuje się schrony przeciwlotnicze dla chcących powspominać czasy II wojny światowej.
A co jeśli całe narody można by było namówić do powrotu do najlepszych lat? Francja i Włochy do lat 60-tych, Szwecję do lat 70-tych, Europę Wschodnią do początku lat 90-tych. Czy jednak takie idealistyczne podejście do wspomnień ma szanse powodzenia? Czy wszyscy tego pragną równie szczerze?
Książka bułgarskiego autora nie jest łatwa w odbiorze. Trudno podążać w niej za fabułą, bo nie jest ona liniowa. Równie dobrze, jak od początku książkę można zacząć czytać od środka lub od końca. Refleksje dotyczące przemijania, historii świata, nieodwracalności zdarzeń są całkiem interesujące i zmuszające do refleksji. Czy jednak wystarczy to by ulec totalnej fascynacji powieścią? Chyba nie do końca. Tak jak Gospodinowi daleko jeszcze do Prousta, tak jego książce trochę brakuje do dziesięciu gwiazdek.

środa, 13 września 2023


 






Beka Adamaszwili

W TEJ POWIEŚCI WSZYSCY UMIERAJĄ

Tej książki nie da się jednoznacznie skategoryzować. Tej książki nie da się w ogóle jednoznacznie opisać i ocenić.

Gruziński autor Beka Adamaszwili meandruje po świecie literatury klasycznej, bawi się słowem i formą literacką, wykracza poza ramy zwyczajowej narracji, parodiuje samego siebie jako autora i ucieka poza wszelkie konwencje. Czymże bowiem jest podróż Memento Morii, który do spółki z profesorem Arno, Mate i Leą wyrusza w świat klasycznej literatury, by ocalić od śmierci bohaterów literackich skazanych na śmieć przez fantazję samych autorów? Tak na prawdę to pseudofilozoficzna, pseudoreligijna i pseudointelektualna zabawa obnażająca obraz współczesnych dylematów politycznych, moralnych i obyczajowych.

Jak dla mnie była to przednia zabawa, niejednokrotnie wzbudzająca uśmieszek zrozumienia i przyjmująca z właściwym poczuciem humoru znaczące mrugnięcie autora do czytelnika. Całe szczęście, że powieść jest na tyle krótka, żeby nie przerodzić się w nudnawą fanfaronadę. Ot w sam raz na wieczór abstrakcyjnego humoru.


 







Diane Setterfield

TRZYNASTA OPOWIEŚĆ

Była sobie tajemnica. Tajemnica trzynastej opowieści, którą poczytna autorka Vida Winter nigdy nie opublikowała. Jedyną osobą, która pozna prawdę o nienapisanej opowieści jest prowadząca wraz z ojcem antykwariat Margaret Lea. To ona zostaje zaproszona do posiadłości pani Winter i spędza tam kilka tygodni na słuchaniu niezwykłej historii rodowej.

To tak w skrócie. Brzmi nieźle i zachęcająco. A ponieważ czytałem wcześniej inną książkę Diane Setterfield: ,,Była sobie rzeka" pomyślałem, że mam przed sobą wspaniałą literacką ucztę. Tymczasem im dalej brnąłem w fabułę miałem odczucie przetrawiania odgrzewanych kotletów z mdłą papką ziemniaków puree. Bo czy już gdzieś nie było o mrocznych klimatach zapuszczonych angielskich posiadłości, o tajemniczych rezydentach snujących się niczym duchy, o zbzikowanych właścicielach i starych milczących służących? Tak, to odgrzewane kotlety, choć doprawione sentymentalnym anglosaskim i antykwarycznym na dodatek sosem. Dało się to całkiem dobrze i szybko strawić.

Pozostaję po lekturze bez zachwytu, choć z miłą refleksją, że każdy z nas patrząc na swoje życie w mniej lub bardziej kolorowych lub przerysowanych barwach mógłby opowiedzieć własną trzynastą opowieść.

środa, 16 sierpnia 2023


 







Anna Zonova

KARA I NAGRODA

Zastanawiam się dla jakiej przyczyny i w zasadzie dla kogo książka ,,Kara i nagroda" w ogóle powstała. Co tak naprawdę autorka Anna Zonova miała na myśli? Czy zgodnie z opisem na okładce jest to historia ludzkich losów naznaczonych stosunkami czesko-niemieckimi po wojnie? Chyba nie, ja tam nic takiego nie znalazłem. Czy jest to historia o ludziach przesiedlonych w ramach zmiany granic? Trochę, może z początku.
W takim razie o czym jest ta książka? Historia czterech osób: Lisy, Terezy, Jozefa i Marka. Lisa to przedwojenna komunistka opowiadająca przemienne losy swoje i męża Rene, niesłusznie oskarżonego i straconego przez władze partyjne. Lisa to też teściowa Terezy, której nie cierpi i uważa ją za niegodną swego syna Rudolfa. Tereza nie kocha Rudolfa, kocha za to poetę Marka, który jest jej kochankiem. Jozef jest bratem Terezy, ale w całej tej historii ma najmniej do powiedzenia bo jest alkoholikiem, narkomanem i seksoholikiem.
Książka przytłacza ogromem nieszczęścia płynącego ze skomplikowania ludzkich losów. Nieszczęścia związane ze sprawowaniem władzy, zdrady, nieszczęśliwe miłości, nieszczęśliwe dzieciństwo, brak perspektyw na dobre życie. Czytając te historie ma się wrażenie, że bohaterowie żyją jakby za karę. A gdzie w tym wszystkim nagroda? Ja jej w tej książce nie znalazłem.

piątek, 11 sierpnia 2023



Toshikazu Kawaguchi 

ZANIM WYSTYGNIE KAWA


Przenieść się w czasie

zanim wystygnie kawa

poczuć spełnienie

Może nie jestem najlepszy w pisaniu haiku, ale książka Toshikazu Kawaguchi natchnęła mnie tak jakoś poetycko. Czymże bowiem jest niedługa opowieść o małej, tokijskiej kawiarni Funiculi Funicula w której można po wypiciu kawy wrócić na moment do dowolnego czasu w historii swojego życia? Nie, nie jest to żadna powieść z cyklu fantasy czy science-fiction. To całkiem mądra przypowieść o ludzkich wyborach życiowych i ich konsekwencjach. To opowieść o wyrwaniu się z egoistycznego punktu myślenia, ze spojrzenia tylko i wyłącznie z własnej perspektywy. Tak naprawdę na nasze życie można patrzeć przez pryzmat relacji w jakie wchodzimy z naszymi bliskimi. Piszę ,,my - czytelnicy” choć bohaterami książki są Fumiko, Hirai, Kei, pan Fusagi i jego żona. Subtelne piękno tej książki polega na tym, że bardzo łatwo w historiach bohaterów możemy odnaleźć siebie, nasze życiowe historie i wybory. Zanurzając się w aromacie gorącej kawy mamy czas przemyśleć te sprawy, które nie dają nam spokoju. Trzeba jednak się spieszyć. Czas ucieka... zanim wystygnie kawa.