Daniel Wyszogrodzki
PLAC LEŃSKIEGO
,,Plac Leńskiego" przywodzi mi na myśl takie polskie filmy z lat 60-tych jak ,,Wakacje za jeden uśmiech", ,,Stawiam na Tolka Banana", czy ,,Wojna domowa". To wszystko były filmy czarno-białe, ukazujące ówczesną rzeczywistość PRL-owską z perspektywy młodego, dojrzewającego człowieka. Daniel Wyszogrodzki w swojej powieści - rzece idzie o dwa kroki dalej. Czarno-biała perspektywa staje się bardziej kolorowa, nieugrzeczniona, ale bardziej łobuzerska, dosadna, bez cenzury. Danek z powieści to nie jest grzeczny, ulizany Mikołajek z książek Rene Goscinnego, choć ich szkolne i podwórkowe perypetie są równie zabawne. Ktoś kto się wychowywał na warszawskiej Pradze w pobliżu bazaru na Różyckiego, w towarzystwie oklętych gitowców i baru ,,Pod Niedźwiedziem" musiał nauczyć się twardego życia, kombinatorstwa, cwaniactwa. A jednak w tej całej ,,brudnej" rzeczywistości jest też miejsce na fascynację książkami, kinem, muzyką jazzową, odkrywaniem zakłamanej historii. Jest też głęboko skrywany żal za utratą matki.