środa, 9 marca 2022
















Barbara Włodarczyk

Szalona miłość. Chcę takiego jak Putin. Reportaże z Rosji

Po pierwsze - bardzo sobie cenię pracę reporterską Barbary Włodarczyk. Pamiętam jej cykl telewizyjny ,,Szerokie tory" w którym opisywała współczesną rosyjską prowincję. Po drugie moja lektura ,,Szalonej miłości. Chcę takiego jak Putin" zbiegła się z początkiem inwazji Rosji na Ukrainę. To wszystko sprawiło, że książka od pierwszej do ostatniej strony przykuła bacznie moją uwagę .Nie da się zrozumieć współczesnej Rosji bez poznania fenomenu popularności wśród jej mieszkańców byłego kagiebisty Władimira Władymirowicza Putina. Nie da się zrozumieć autorytarnych rządów samego Putina bez poznania przeobrażeń społecznych w Rosji po upadku Związku Radzieckiego. Barbara Włodarczyk z mistrzowską precyzją, bez zbędnych analiz politycznych rozpracowuje oba zagadnienia. Rozmawia zarówno z przedstawicielami władzy, jak i jej krytykami z Moskwy czy Petersburga, z dziennikarzami, artystami, studentami. Najciekawsze są jednak rozmowy z mieszkańcami ,,głubinki", czyli rosyjskiej prowincji. Podoba mi się bezpośredniość Włodarczyk w zadawaniu pytań: ,,dzień dobry, jak wam się tu mieszka", ,,za co lubicie Putina", ,,dlaczego uważacie, że aneksja Krymu była dobra dla Rosji".
Po lekturze tego zbioru reportaży można lepiej zrozumieć wszystko to, co się teraz dzieje w Rosji. Wiedza ta jednak poraża i wprowadza w stan głębokiego zadziwienia, a w kontekście wojny z Ukrainą jest wręcz przerażająca.

poniedziałek, 14 lutego 2022

 








Agata Christie

TAJEMNICZY PRZECIWNIK

Z całym szacunkiem dla twórczości Agaty Christie ,,Tajemniczy przeciwnik" to słaba powieść powstała sto lat temu by sprostać zapewne gustom czytelniczym ceniącym sobie wówczas brukowe sensacje w odcinkach. Dziś książka nie wytrzymuje próby czasu i czytanie o przygodach Tommego i Tuppence zakładających spółkę ,,Młodzi Łowcy Przygód" jest w najwyższym stopniu drażniące i męczące. 

Drażni naiwność fabuły. Mamy tajemniczy traktat spisany na dwóch kartkach, który ma skompromitować rząd Anglii w oczach opinii publicznej. Jego ujawnienie sprawi, że w Anglii wybuchnie bolszewicka rewolucja. Traktat był tylko w jednej kopii i to gdzie on jest wie tylko jedna osoba - niejaka Jean Finn. A gdzie jest Jean Finn, tego nie wie nikt, nawet brytyjski wywiad. Wywiad jednak nie zajmuje się takimi głupstwami, bo od tego ma Spółkę Młodych Łowców Przygód. Tommy i Tuppence zastanawiają się jak odnaleźć tajemniczą Jean Finn więc dają ogłoszenie do gazety. Dalej to już męczący czytelnika opis szczęśliwych zbiegów okoliczności.  Natychmiast bowiem zjawia się amerykański multimilioner, który bez żadnych ograniczeń finansuje poszukiwania. Wszystko dalej ciągnie się gładko, jak z płatka,  choć nad wydarzeniami ciąży cień tajemniczego pana Browna, którego nikt nie widział, ale wszyscy się go boją. Czytelnik może być jednak spokojny, bo jeden z bohaterów ma w kieszeni pistolet i to rozwiązuje całą sprawę bezpieczeństwa ryzykownych akcji.   

Jedną sensowną lekcją płynąca z tej lektury jest to, że zanim przystąpi się do jakiegokolwiek działania dobrze jest zjeść porządny lunch w ,,Savoy'u".

niedziela, 30 stycznia 2022

 








Wiktor Paskow

BALLADA O LUTNIKU

Był sobie lutnik - mistrz nad mistrzami. Nazywał się Georg Henig. Był sobie też chłopiec, który dorastał w rodzinie muzyka i krawcowej w biednej dzielnicy Sofii. Nazywał się Wiktor. Chłopiec poznał staruszka Heniga i zaprzyjaźnił się z nim. Mistrz wołał na niego ,,złote dziecko - Wiktor król, infant" i opowiadał o świecie zmarłych, którzy przychodzą co noc w postaci cieni do jego piwnicznego mieszkania.
Piękna, nostalgiczna historia opowiedziana z lekkością i prostotą, nasycona dźwiękami skrzypiec, odgłosami heblowanego drewna na kredens.
Choć ballada to rodzaj literacki zarezerwowany dla poezji, to powieść Wiktora Paskowa czyta się w zasadzie jak jedną wielką pieśń, która opowiada o pięknie muzyki, o duszy zaklętej w drewnie o  tęsknocie i o przemijaniu. Opowiadaczem jest Wiktor, który oczami małego dziecka patrzy z fascynacją na otaczający go świat. Dla niego wszechobecna bieda jest czymś naturalnym, swojskim, oswojonym. Tak samo jak pijaństwo sąsiadów, nieustający żal matki do swoich bogatych krewnych, upór ojca, który przez konstruowanie kredensu pragnie udowodnić, że nie są aż tak ubogą rodziną. W tą normalność wkrada się jednak cień staruszka zapomnianego przez wszystkich mistrza lutniczego, który rozmawia już tylko ze zmarłymi i czeka na moment kiedy ci zabiorą go do Boga. Musi jednak jeszcze przed odejściem wykonać ostatnie skrzypce. Najlepsze, najwspanialsze, jakie jeszcze świat nie widział.
Dałem się unieść tej powieści wędrując wraz z narratorem po zakamarkach sofijskich kamienic, podwórkach i piwnicach. Dałem się unieść muzyce zaklętej w boskich skrzypcach ze spindlerowego drzewa. Poczułem się trochę jakbym  sam był małym Wiktorem, złotym dzieckiem, królem.

poniedziałek, 24 stycznia 2022

 









Piotr Oleksy

WYSPY ODZYSKANE


Od wielu lat fascynuje mnie urok wyspy Wolin, a moim odkryciem było zwiedzanie Karsiboru z perspektywy kajaka. Dlatego uznałem, że książka ,,Wyspy odzyskane" to będzie coś w sam raz dla mnie.

Autorowi Piotrowi Oleksemu należy się głęboki ukłon za próbę wyrwania z niepamięci historii zasiedlania pomorskich wysp odzyskanych (choć bardziej trafne byłoby określenie - pozyskanych) po II wojnie światowej. Może to ostatni moment, żeby zebrać wspomnienia żyjących jeszcze świadków: wysiedleńców, tak zwanych autochtonów i osadników. 

Książka zawiera fascynujące opisy trudnego losu przybywających na polski dziki zachód, czyli wyspę Wolin, Uznam i Karsibór rodzin z Wileńszczyzny, Podlasia, Kaszub, Wielkopolski. Ci ludzie, dawni rolnicy, urzędnicy, byli żołnierze musieli nauczyć się rybaczenia, połowu żeby móc przeżyć.  Wyspy były też magnesem przyciągającym różnych uciekinierów, awanturników, miłośników zamorskich przygód. Ta cała zbieranina ludzkich losów przez kolejne dziesięciolecia zaczęła budować nową społeczność, która oswajała to niezwykłe miejsce położone u ujścia Odry do morza. 

Momentami książka wydaje się przypominać rozprawę naukową. Zebrane  przez autora materiały faktograficzne mają oparcie w źródle bibliograficznym. Autorowi zdarza się też niestety kilkakrotnie powtarzać w różnych miejscach te same fakty. Świadczy to o tym, że książka powstawała fragmentami, które na koniec zostały zebrane w jeden zbiór. Mnie to jednak, jako czytelnikowi nie przeszkadzało. Ważne, że książka wciąga i odkrywa przemilczane oraz zapomniane fakty budowania polskości na bałtyckim archipelagu.

niedziela, 16 stycznia 2022


 






Joanna Opiat-Bojarska

ONI

Oni - czyli kto? Przestępcy - kanibale, czy grupa trzymająca władzę? A może ,,oni" to neurotypowi ze swoim dziwnym światem niejednoznacznych pojęć, tak trudnych do zrozumienia dla osób autystycznych? To chyba najciekawsze pytanie wyłaniające się z najnowszej książki Joanny Opiat-Bojarskiej. Sam pomysł, że dochodzeniem w sprawie popełnionej dziewiętnaście lat wcześniej zbrodni zajmuje się młody bohater - Kosma, mający zespół Aspergera już zasługuje na baczniejszą uwagę. Jednak choć sama intryga fabularna wydaje się być z początku interesująca i wciągająca, to im bliżej końca powieści, mam wrażenie, że autorka nieco gubi się w sensownym połączeniu wszystkich zagmatwanych wątków. Ostatecznie wychodzi jej z tego dość mało wiarygodna sklejka zbrodni, perfidii, zmowy milczenia i gminnej struktury mafijnej z okolic pojezierza powidzkiego.
Trochę rozczarowuje też dzielny policyjny bohater - czyli komendant Burzyński, któremu na początku tak nic się nie chce, że aż żal śledzić jego dalsze losy. Na szczęście komendant w końcu się ocknie i zacznie, jak na policyjnego bohatera przystało, działać skutecznie ażeby fabułę doprowadzić do finału. 
Najciekawszy jest oczywiście wątek Kosmy i Idy. To on nadaje ,,smaczku" całej kryminalnej intrydze i choćby dla niego warto po książkę sięgnąć i się w niej zaczytać.

 








Harlan Coben

MÓW MI WIN

Trudno polubić głównego bohatera powieści Windsora Horne Lockwooda III, czyli Winiego. Pyszałkowaty snob, hedonista, dziedzic fortuny, samozwańcze ramię sprawiedliwości wymierzanej w imię zasady ,,oko za oko". Mimo to, sensacyjna fabuła powieści Harlana Cobena wciąga w wir niecodziennego śledztwa prowadzonego po zabójstwie tajemniczego lokatora ekskluzywnego apartamentu na Manhatanie. Niecodziennego śledztwa, bo nie prowadzi go ani policja, ani FBI, czy prokuratura. Dochodzenie na własną rękę prowadzi sam Wini. Mając do dyspozycji nieograniczone środki finansowe, siłę swoich muskułów, helikopter na telefon i limuzynę prowadzoną przez niejaką Magdę z Wrocławia (sic!) nieustraszony Wini jest w stanie wyciągnąć od każdego nawet najbardziej skrywaną tajemnicę. Dochodzenie przynosi coraz bardziej zaskakujące odkrycia i odsłania rodzinne sekrety Lockwoodów. 

Harlan Coben napisał wciągającą powieść kryminalną. Nie jest to jednak żaden thriller. Win Lockwood nie jest postacią, którą chciałoby się polubić i zapamiętać na dłużej, a dobro które powinno zwyciężać, żeby książka miała satysfakcjonujący happy end ma niestety odcień szarości.


środa, 29 grudnia 2021








Dorote Hansen

TEN DOM JEST MÓJ

Przyznam, że do lektury tej książki podchodziłem z dużą ostrożnością. Ile to już razy czytałem o trudach i urokach życia na wsi... A jednak ta książka okazała się inna, na tyle, że wszedłem w jej świat z wielkim zainteresowaniem.

,,Ten dom jest mój" Dorote Hansen składa się jakby z dwóch warstw narracyjnych, które nakładają się na siebie. Z jednej strony jest to opowieść o powojennych losach wygnanej z Prus Wschodnich rodziny von Kamcke  (Hildegardy oraz jej córki Very) i jej połączeniu z rodziną Eckhoff  (Idy i jej syna Karla). Z drugiej strony jest to współczesny obraz niełatwego, choć niepozbawionego też uroku życia na wsi, gdzieś nad Łabą pod Hamburgiem. 

Wiejskie życie związane jest ściśle z domem. To on określa miejsce człowieka na ziemi, jego przynależność. Bez domu człowiek praktycznie nie istnieje. Dla jednych dom jest miejscem przechodzenia kolejnych pokoleń, dla innych dom kojarzyć się będzie z ciężką pracą na roli, innym zaś z sielskim obrazem rekreacji i wypoczynku. Dom może być schronieniem, ale też i przymusowym więzieniem z którego szuka się ucieczki. Tak naprawdę dom tworzą sami ludzie. Bez mieszkańców budynek popada w ruinę i zapomnienie, tak jak rodowa posiadłość von Kamcke na mazurskiej prowincji.

Dorota Hansen stworzyła powieść, która nie jest wiejską sielanką, która ukazuje ludzi z twardym charakterem, która nieco kpi z mody na bycie agro, vintage i eco.  To także odważna książka ukazująca niełatwe losy wojennych przesiedleńców. I nie ma znaczenia, kto po czyjej stronie opowiadał się podczas wojny. Ofiary i tak spotyka podobny, tragiczny los. Moim zdaniem, to ważna powieść godna szerokiego polecenia.