poniedziałek, 23 czerwca 2025


 







Lilianna Więcek

Nr 1

Zakazana miłość z sierocińca i jej reperkusje po latach. Ckliwy romans? Nie zupełnie. Powieść Lilianny Więcek zaczyna się niemal jak rasowy kryminał. Próba gwałtu, zastraszanie, beznadziejna sytuacja w której znalazła się główna bohaterka Cindy. A później pomocna dłoń przyjaciółki Sary, zaskakująca oferta pracy w ekskluzywnej rezydencji milionera Brightona i retrospekcja sięgająca czasów koszmarnego pobytu w ośrodku wychowawczym w Mendenhall.

To właśnie owe wspomnienia tak bardzo przykuwały moją czytelniczą uwagę, że zdecydowałem się doczytać powieść do końca. Sadystyczne metody dyscyplinowania wychowanków, jakie prowadziła dyrektorka Watson przyprawiały mnie o gęsią skórkę. I to bardzo dobrze, bo współczesne losy Cindy i Ripa przypominające mdły melodramat wprowadzały mnie raczej w stan przesłodzenia i utraty dobrego smaku.

Jak to w przesłodzonych romansach bywa miłość pokonuje największe przeszkody, a zakończenie łatwe jest do przewidzenia. Żal tylko, że autorka tak beztrosko porzuciła losy przyjaciółki Sary, która musiała zniknąć. Może to dobry wątek na kolejny romans w stylu kryminalnej sensacji?

czwartek, 12 czerwca 2025

 









Amor Towles

STOLIK DLA DWOJGA

Znając wcześniejszą twórczość Amora Towlesa zupełnie w ciemno porwałem z księgarskiej półki i zakupiłem książkę ,,Stolik dla dwojga". Miała to być moja literacka uczta. Tymczasem...

W skład zaserwowanego przez Towlesa literackiego dania wchodzi sześć opowiadań, których tłem fabularnym staje się Nowy Jork i jedna mini opowieść prawie kryminalna z holywoodzkiego Los Angeles. Historie z życia, ot obrazki obyczajowe, takie niby nic nieznaczące, a jednak trącące lekką sensacją. To takie dykteryjki, które opowiada się znajomym podczas koleżeńskiej kolacji, albo na ploteczkach przy kawiarnianym stoliku.

Czułem się lekko zawiedziony, bo nie na taką ucztę się co prawda szykowałem. Jednak język literacki Towlesa uwodzi. Jego niespieszna narracja otulona w kulturalny i wysmakowany anturaż prowadzi bezpiecznie ku końcowi każdego opowiadania. Nawet jeśli zakończenie niepokoi lub zastanawia, to autor odcina je z uśmiechem kelnera, który oznajmia: ta historia była podana na koszt firmy.

poniedziałek, 9 czerwca 2025

 








Jakub Małecki

KOROWÓD

Każde życie zawiera w sobie cząstkę życiorysów i historii przeszłych, które otrzymało niejako w spadku od swoich krewnych, rodziców, czy bliskich. Korowód ludzkich losów trwa przez kolejne pokolenia, a echa przeszłości objawiają się w nowych odsłonach i we współczesnych kontekstach.

Wydaje mi się, że ,,Korowód" to najbardziej osobista z wszystkich dotychczasowych powieści Jakuba Małeckiego. To trochę jak rozprawa ze zmorami, czy też cieniami własnej przeszłości, z bagażem nieraz trudnych historii z dzieciństwa i okresu dorastania. Jak to się wszystko przekłada na dorosłe życie?

Pięknie wydana edycyjnie przez krakowskie wydawnictwo SQN książka to dodatkowa przyjemność obcowania z tą powieścią. Intrygująca okładka, niedokończone fragmenty wspomnień, pusty ostatni rozdział, to zaproszenie do pobudzenia czytelniczej fantazji. Książka nie jest zamknięta, tak jak życie jej autora - czterdziestodwuletniego Jakuba Małeckiego. Puste kartki czekają na swój dalszy ciąg.

 








Michał Śmielak

MIASTO MGIEŁ

We mgle niewiele widać. Łatwo zbłądzić, przeoczyć istotne wskazówki, albo pomylić zwykłego bandziora z wampirem. Komisarz Bruno Kowalski z komendy miejskiej policji w Sandomierzu co prawda nie wierzy w wampiry, ale musi stawić czoła rodzącej się w mieście plotce o seryjnym zabójcy kobiet. W dodatku nie dają mu spokoju ludzkie zwłoki przypadkowo odnalezione w piwnicy opuszczonego domu przy cmentarzu na Piszczelach. Czy kumulacja tajemniczych spraw kryminalnych w niewielkim przecież Sandomierzu może mieć wspólny przyczynek? Zdaje się, że tylko komisarz Kowalski i miejscowy pasjonat historii - Krzysztof Szorca wierzą, że coś jest na rzeczy.

Akcja kryminalnej powieści Michała Śmielaka wciąga w pełną interesujących wątków przygodę gdzie nie tylko poluje się na wampiry, ale i ucieka przed tatarskimi hordami, zmaga ze średniowiecznymi zabobonami, a także wnika w historię perelowskiej budowy zabezpieczającej osuwającą się skarpę starego rynku. Fabuła jest wielowątkowa i trochę jak w kalejdoskopie zaczyna się czytelnikowi mieszać o co tak na prawdę chodzi w tej powieści. A kiedy przysłany z centrali komisarz oznajmia podczas konferencji prasowej finał poszukiwania tak zwanego ,,wampira z mgły" wszystko wydaje się pozamiatane. Jednak nie dla Bruna Kowalskiego. On czuje, że prawdę o zbrodniach należy szukać w przeszłości.

"Miasto mgieł" wciągnęło mnie w swoją opowieść i dałem się ponieść fabule. Troszeczkę mnie drażniły odautorskie poglądy przemycane w opisie życia Krzysia Szorcy, ale to tylko mały defekt, który nie popsuł mi dobrego wrażenia po przeczytaniu całości.

poniedziałek, 19 maja 2025

 









Ołeksandr Myched

KRYPTONIM DLA HIOBA. KRONIKI INWAZJI

Historia szoku. Pełnoskalowa inwazja wojsk rosyjskich na Ukrainę w lutym 2022 roku wywołała prawdziwy szok w społeczeństwie napadniętego państwa. Jeszcze większym szokiem okazała się skala barbarzyństwa jakiego na ludności cywilnej zaczęli dokonywać okupanci.

Jak żyć w sytuacji ciągłych alarmów przeciwlotniczych? Uciekać, czy zostać? Ruszać na front, czy zadbać o rodzinę? Mścić się, czy nauczyć wybaczać? Czy naród ukraiński został wystawiony na próbę dziejową niczym biblijny Hiob, którego Bóg doświadcza wszelkimi nieszczęściami? Czy można z pokorą przyjmować kolejne bolesne ciosy i akty przemocy? Czy to w ogóle jest możliwe?

Ołeksandr Myched niczym chirurg na urazówce odkrywa przed czytelnikiem kolejne bolesne rany i z zacięciem kronikarskim zapisuje historię zbrodni. Ta książka jest krzykiem, wołaniem do świata, żebyśmy nie zapomnieli. Dziś świat jest niebezpiecznym miejscem, a to co się wydarzyło w Buczy może wydarzyć się też gdzie indziej.

Takie książki jak ,,Kryptonim dla Hioba" w zasadzie nie powinny podlegać ocenie recenzenckiej. Mimo wszystko piszę o tej książce, by nie pozostawać obojętnym wobec wołania.


 







Michał Śmielak

MIASTO BURZ

Sandomierz to malownicze, acz niewielkie miasto, które jednak może w sobie skrywać niejedną tajemnicę i niejedną zbrodnię, które lepiej by było, żeby nie ujrzały światła dziennego.


Michał Śmielak stworzył całkiem porządny kryminał z kilkoma wątkami kryminalnymi i historiami dziejącymi się na dwóch płaszczyznach czasowych. Mamy zatem czasy współczesne i schyłek PRL-u, czyli rok 1986. Mamy dziwne zabójstwo w sandomierskiej kamienicy, śmierć od pioruna, zmaltretowaną dziewczynę porzuconą w podziemiach opuszczonej szkoły, ale i też niewyjaśnioną w przeszłości zagadkę zabójstwa profesora Romualda Kownackiego oraz upozorowane samobójstwo młodego chłopaka - Michała Lipnickiego. W tle majaczą pokrętne interesy związane z antykami, poszukiwacze skarbów, esbeckie machlojki i tajemnice skrywane w biskupim pałacu. Duża dawka sensacji zapewniająca nieustanny dobór adrenaliny podczas czytania.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to być może, jak dla mnie, za dużo w tym wszystkim było pisarskiego kombinowania. Wielość wątków nieco rozpraszała i zarówno ja, jako czytelnik, oraz komisarz Bruno Kowalski, jako pierwszoplanowy bohater mieliśmy obaj z tym troszkę problemu. Na szczęście na ostatnich stronach powieści komisarz stojąc zadumany na sandomierskim cmentarzu wyjaśnia sobie i przy okazji czytelnikowi to, co dotychczas czekało na wyjaśnienie. Spokojnie zatem zamykam książkę dziękując autorowi za mile spędzony czas.

środa, 7 maja 2025

 









Sławomir Sochaj

NIEDOPOLSKA. NOWE SPOJRZENIE NA ZIEMIE ODZYSKANE

,,Niedopolska" to interesująca próba spojrzenia na wciąż mało znany i tak naprawdę słabo przebadany problem zagospodarowania i rozwoju tak zwanych ,,Ziem Odzyskanych" (choć bardziej pasowałby tu termin ,,ziemie pozyskane").

Sławomir Sochaj zaczyna od grubej kreski. Kolorowy ołówek w rękach dyktatora - demiurga Stalina kreślącego na powojennej mapie nowe granice bezpowrotnie wyrwał z korzeniami tradycji i kultury miliony rdzennych mieszkańców Nadodrza i na ich miejsce przesiedlił przegnanych ze wschodnich kresów Polaków, Rusinów i Łemków.

Nawet dziś, trzy pokolenia po wojnie podejmowanie prób rekonstrukcji dziedzictwa historycznego ziem poniemieckich jest u nas tematem wstydliwym, przemilczanym, lub niechcianym. Trwa jednak budowanie nowej tożsamości. Dla młodych ludzi Wrocław, Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski, Szczecin czy Olsztyn w żadnej mierze nie kojarzą się już z niemiecką przeszłością.

Sławomir Sochaj nakładając na przytaczane relacje i badania naukowe warstwę rodzinnej historii próbuje zbudować szeroki obraz przemian jakie dokonały się w społeczności ,,zasadzonej" z przymusu na obcej ziemi. Jak strach i niepewność czas zdołał zamienić w ,,swojskość".

Z pewnością interesujące są wnioski końcowe rzucające nowe światło na polityczny obraz mieszkańców zachodniej i północnej Polski. Dobrze, że takie publikacje powstają i odczarowują, to co propaganda PRL-u przez dziesięciolecia starała się zakryć hasłami ,,powrotu do macierzy".