środa, 7 stycznia 2026

 

John Darnielle

WILK W BIAŁEJ FURGONETCE

Puszczając od tyłu nagrania ostro brzmiących kapel rockowych można podobno usłyszeć zakodowane wiadomości o satanistycznym wydźwięku. Bohater książki - Sean Phillips usłyszał zdanie: ,,Wilk w białej furgonetce" i próbował z czymś to sobie skojarzyć. Podobnie jak Seanowi taki i mnie podczas czytania książki Johna Darniella nie udało się wychwycić jakiegoś głębszego sensu. 


Fabuła z pozoru intrygująca. Świat fabularnej gry korespondencyjnej wymyślonej przez Sena podczas jego szpitalnej rekonwalescencji. Wyimaginowana twierdza Trace Italian do której żadnemu z graczy nie udało się dotrzeć. Prawie. Dwójka licealistów z Filadelfii Lance i Carrie potraktowała grę bardzo serio, co zakończyło się dla nich tragicznie. Sean też ma za sobą doświadczenie tragicznego incydentu. Tylko co z tego wszystkiego wynika? Ja nie umiałem sobie na to pytanie odpowiedzieć. Do czego miała zaprowadzić retrospekcja wspomnień Seana? Odstawiam książkę w bladym klimacie niezrozumienia i w zasadzie bezrefleksyjnej obojętności. 

wtorek, 6 stycznia 2026

 










Michał Śmielak

OSADA


Zimna i mroźna atmosfera wyziera z ,,Osady" Michała Śmielaka. Chciałoby się ogrzać przy piecu, ale nie można spokojnie przysnąć, gdy po okolicy snuje się legendarna Mara i tchnieniem śmierci morduje okolicznych mieszkańców.

Podkarkonoska Osada na Boże Narodzenie 1978 roku z powodu ,,zimy stulecia" zostaje odcięta od świata. Historia o zimowej krainie zaczyna się od radosnej pasterki w miejscowym kościele. Potem jest już tylko coraz gorzej. Wypadek autobusu na oblodzonej drodze, zaginięcie Anuli, morderstwo Iwony... Lokalna społeczność zdana jest tylko na siebie. Nawet w kwestii wyjaśnienia tajemniczych mordów.

Michał Śmielak potrafi stworzyć historię, którą czyta się jak prawdziwą relację reporterską z miejsca tragicznych wypadków. Stwarza poczucie bycia bezpośrednim świadkiem zdarzeń. To duży plus powieści. Drugim zapewne jest zimowy klimat, poczucie odcięcia od świata i trudna do odgadnięcia tajemnica kto morduje. Szkoda jedynie, że to wszystko jest odmalowane w tak trupio bladym świetle ciemnej strony ludzkiej natury. I dlaczego trup ściele się aż tak gęsto? Cóż, bez tego wszak nie byłoby kryminału. I taka to już rola pisarza...

sobota, 27 grudnia 2025


 







Kasper Bajon

POZNAŃ KOLONIALNY. RODZINNA HISTORIA Z TANZANIĄ W TLE



Tytuł książki może czasami być zachętą zwodniczą. Tak właśnie dałem się złapać na ,,Poznań kolonialny". Niestety sensacyjnych wątków o Poznaniakach podbijających Czarny Ląd jest w książce jak na lekarstwo. Dopiero podtytuł ,,Rodzinna historia z Tanzanią w tle" wiele w tej sprawie wyjaśnia.

Kasper Bajon wyrusza w ciekawą, dość intrygującą wyprawę do Tanzanii. Jako podróżnik - odkrywca stawia sobie za cel odszukanie śladów swoich poznańskich przodków, którzy na początku XX wieku wyruszyli na wyprawę do Niemieckiej Afryki Wschodniej. Chodzi dokładnie o Niemca Paula Fenstera i jego poznańskiego szwagra Stanisława Bajona. Na podstawie zachowanych listów można odtworzyć trasę podróży zwłaszcza Paula, który w Afryce został już do końca swego życia. Znalezienie dziś, po ponad stu latach namacalnych śladów tamtej eskapady jest dość górnolotną imaginacją samego autora. Ale niech mu tam...

Zatem o czym nam opowiada autor w swej książce? Trochę mamy tu historycznych opisów niemieckiego kolonializmu, rodzinne wspomnienia z poznańskich Jeżyc, a nadto wszystko spisane relacje z wyprawy po mniej turystycznych obrzeżach Tanzanii. Taki miks z którego tak naprawdę niewiele wynika. Ducha Paula Fenstera, bez spojlerowania mogę napisać, że raczej nie udało się uchwycić. A jakie inne duch nękały podczas wyprawy Kaspra Bajona? Może właśnie dla tego pytania warto tę książkę polecić.


 







Michał Śmielak

ŚNIEG PRZYKRYJE

,,Śnieg przykryje", choć w klimacie świątecznym, nie jest miłą lekturą do poduszki. Michał Śmielak bowiem odważył się poruszyć brutalną kwestię alkoholowej degeneracji i przemocy w rodzinie. Chociaż sama powieść ma kryminalne podłoże, bardziej intrygujące od pytania o to, kto i kogo zabił jest wszystko to, co dzieje się w emocjach członków gnębionej przez ojca alkoholika rodziny.

Dla mnie dużym plusem książki był pierwotny lejtmotyw z utratą pamięci Ryśka Pawlickiego. Jego niespodziewany i tajemniczy powrót do rodzinnego domu po dwudziestu pięciu latach wydał się całkiem nęcącym zamysłem, by dać się wciągnąć w całą, wielowątkową zresztą, opowieść.

Książka przypomina trochę takie odgarnianie ze śniegu miejsca zbrodni. Warstwa, po warstwie odsłania się nam całościowy obraz skomplikowanych zdarzeń, które miały miejsce na przestrzeni ćwierćwiecza w Lesie Ponurym. Michał Śmielak nie zawodzi. Jest w tym na prawdę dobry.

czwartek, 18 grudnia 2025



Sharon Bolton

Już jesteś martwa

Czy turystyczny lot balonem nad Narodowym Parkiem Northumberland w północnej Anglii może mieć tragiczny finał? Co takiego dostrzegli pasażerowie lotu, że musieli zginąć? Wszyscy? Prawie... Przeżyła tylko jedna pasażerka Jessica, która musi teraz nieustannie uciekać przed swoim prześladowcą. Czy tylko przed nim? Dlaczego nie ufa szukającej ją policji?

Oho! Tych pytań podczas lektury kryminału Sharon Bolton jest całe mnóstwo. Trochę to irytujące, lekko fascynujące, głównie przynaglające do szybkiego dobrnięcia do finału.

Oczywista nieoczywistość polega na tym, żeby tak kołować czytelnika, aby ten nie domyślał się całej prawdy, a nawet gdyby próbował, to żeby doznał zaskoczenia. W przypadku ,,Już jesteś martwa" ta koncepcja nie zupełnie się spełnia. Od początku wiadomo co tak naprawdę dzieje się pod powłoką intrygi i że chodzi tu o handel ludzkimi organami. W tle tragiczna historia rodzinna (nie jedna). Tylko po co tyle w tym wszystkim morderczego zewu krwi? A to już niestety słodko-gorzka tajemnica samej Sharon Bolton.

poniedziałek, 15 grudnia 2025

 

Arto Paasilinna

NIELUDZKI LOKAJ PRZEWIELEBNEGO HUUSKONENA

Przewielebny Oskar Huuskonen proboszcz luterańskiego zboru w niewielkiej wiosce Nummenpie przechodzi głęboki kryzys. Przede wszystkim kryzys wiary, ale też i kryzys małżeński oraz kryzys wieku średniego. W dodatku od swoich skąpych parafian otrzymuje w prezencie na 50-te urodziny małego niedźwiedzia, sierotę, którego nie chciało przygarnąć miejscowe zoo. Niedźwiadek nazwany Diabełkiem przysparza wielebnemu całego mnóstwa problemów, ale też i staje się przyczyną wielkich zmian w jego życiu. Opuszczony przez żonę, zwolniony z posady proboszcza Huuskonen wraz z niedźwiadkiem wyrusza swoją wysłużoną Toyotą na północ ku nieznanej przyszłości. Szalona przygoda zawiedzie go od Murmańska aż na Wyspy Sołowieckie, a później do Petersburga, Odessy, by w końcu trafić na kongres ekumeniczny na Maltę. Cały czas towarzyszy mu uczłowieczony Diabełek, który nie tylko nauczył się siadania na sedesie i brania prysznica, ale także wykładania rzeczy z walizki, nalewania drinków w barze i przybierania modlitewnej postawy podczas nabożeństw.

Przezabawne perypetie głównych bohaterów porywają w wir absurdalnych wręcz historii. To wszystko opisane jest z lekkością powściągliwego humoru, ale i zarazem powagą godną dziennikarskiej kroniki wypadków. Jak to u Paasilinna. Mieszanka stylów przynosi satysfakcjonującą lekturę. Na poprawę nastroju! Polecam!

czwartek, 4 grudnia 2025

 

Alison Espach

GOŚCIE WESELNI


Dwa scenariusze na życie: jeden to plan na jego rychłe zakończenie, drugi to wizja bajecznego ślubu i wesela. Oba scenariusze przecinają się i splatają w ekskluzywnej posiadłości Cornwall Inn. Phoebe Stone ma za sobą nieudane małżeństwo, zdradę małżonka i beznadziejne próby podniesienia się z depresji. Jej przeciwieństwem jest bogata panna młoda - Lila, która pragnie poślubić przystojnego, choć znacznie od niej starszego Gary'ego. Pięć dni przed ślubem obie panie wpadają na siebie, co w efekcie mocno pokomplikuje plany zarówno jednej, jak i drugiej.

Dlaczego sięgnąłem po tę książkę? Bo miało być absurdalnie śmiesznie. Nie było. Ironicznie - z pewnością, ale bez satysfakcji. Bolało? Tak, jak może boleć dusza zranionej miłości. Prawda o doświadczeniach życia małżeńskiego - bardzo realistyczna. Zakończenie trochę jak w bajce, dlatego ja, w przeciwieństwie do "New York Timesa" nie obdarzam tego konceptu fabularnego zachwytem.